17 maja 2014 r. na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego odbył się finał największego ogólnopolskiego turnieju akademickiego z prawa własności intelektualnej – IP Challenge. Lookreatywni.pl mieli przyjemność i zaszczyt patronować tegorocznej edycji konkursu IP Challenge i obserwować finałową walkę, która odbyła się pomiędzy drużyną Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Warszawskiego.

IP Challenge to jedyny w Polsce konkurs typu moot court (symulacja rozprawy) z zakresu prawa własności intelektualnej. Organizatorem konkursu jest Koło Naukowe Prawa Własności Intelektualnej działające przy Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Patronat honorowy nad konkursem objął Minister Sprawiedliwości Marek Biernacki oraz dr Alicja Adamczak, Prezes Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej.

Tematem przewodnim tegorocznej edycji konkursu było prawo autorskie. Finałowy moot court odbył się 17 maja w Collegium Iuridicum IV (budynku Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego). W finale IP Challenge 2014 znalazły się drużyny Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Uniwersytetu Warszawskiego. Przedstawiciele finałowych drużyn stanęli przed zadaniem wcielenia się w profesjonalnych pełnomocników stron konfliktu, który dotyczył problemu bliskiego wielu osobom, czyli odpowiedzialności za udostępnianie muzyki w internecie. Oto kazus finałowy, z którymi musieli zmierzyć się przedstawiciele finałowych drużyn:

Stan faktyczny – historia „Shadow Moses Island”

Zespół „Shadow Moses Island”, grający muzykę rockową, powstał w 2005 roku w Białymstoku. Od początku występuje w tym samym składzie: p. Mateusz Sobczyński, p. Krystian Kazberuk, p. Tomasz Rolicki oraz p. Paweł Wietecha, który jest wokalistą i frontmanem zespołu.

W maju 2007 roku muzycy nagrali własnym sumptem swoją debiutancką płytę pt. „Zanzibar Ruins”, wypuszczając na rynek 1000 egzemplarzy, które sprzedawali podczas swoich koncertów. Koszt całego przedsięwzięcia – włączając wynajem studia nagraniowego oraz remastering – oscylował w granicach 5000 zł. Płyta spotkała się z uwagą środowiska alternatywnej muzyki rockowej, lecz zespół zyskał szerszą popularność dopiero po wydaniu drugiej płyty –„Infection”– w lutym 2010 roku przez profesjonalną wytwórnię „TransProduction”. Album ten sprzedał się w liczbie 22895 egzemplarzy (stan na 31 marca 2014 r.), osiągając tym samym status Złotej Płyty. Muzycy zaczęli wówczas zdobywać uznanie w środowisku – piosenki z drugiej płyty pojawiały się w ogólnopolskich rozgłośniach radiowych poświęconych muzyce rockowej, zespół regularnie zapraszano na festiwale muzyki rockowej, zdobywał branżowe nagrody, w tym za „odkrycie roku”.

W listopadzie 2012 roku ta sama wytwórnia wydała trzeci album zespołu –„Revo”, który sprzedał się w liczbie 85392 egzemplarzy (stan na 31 marca 2014 r.), osiągając status Platynowej Płyty. Wszystkie single albumu pojawiały się na listach przebojów największych polskich rozgłośni. Jeden z utworów stał się motywem przewodnim ścieżki dźwiękowej wysokobudżetowego polskiego filmu wojennego „Lecą bociany”, który został zgłoszony do rywalizacji o Oscara w kategorii filmu nieanglojęzycznego (ostatecznie nie otrzymał nominacji) W czerwcu 2013 roku zespół nagrał płytę koncertową, która również osiągnęła status Platynowej (57809 sprzedanych egzemplarzy; stan na 31 marca 2014 r.).

Podstawowe dane na temat dyskografii zespołu przedstawiają się następująco:

(Album / Cena / Liczba sprzedanych egz.)

Zanzibar Ruins / 20 zł / 1000

Infection / 29,99 zł / 22895

Revo / 34,99 zł / 85392

Shadow Moses / /

Island LIVE / 49,99 zł / 57809

„Zanzibar Ruins”

Płyta „Zanzibar Ruins” składa się z 6 utworów. Jak zgodnie przyznają muzycy, każdy z utworów został w całości skomponowany przez p. Pawła Wietechę, w związku z czym jest on jedynym uprawnionym do utworów z tytułu autorskich praw majątkowych. Od czasu, kiedy zainteresowanie „Shadow Moses Island” wzrosło do obecnego poziomu (lata 2012-2013), uwagę zaczął cieszyć się cały dorobek zespołu. Dziennikarze oraz fani wielokrotnie wysyłali sygnały, że album „Zanzibar Ruins” jest niezwykle trudno dostępny, a przecież stanowi pełnoprawną część dyskografii zespołu, pokazując jego początki jeszcze na scenie alternatywnej. Cena krążących po rynku wtórnym garstki egzemplarzy „Zanzibar Ruins” (tych wydanych w 2007 roku) potrafiła osiągnąć na aukcjach internetowych cenę 100 złotych. Muzycy, obserwując całą sytuację, we wrześniu ubiegłego roku zaczęli rozważać wydanie reedycji płyty, choć wstrzymywali się dotąd z oficjalnymi zapowiedziami w tym zakresie.

Fan club „Shadow Moses Island”

W marcu 2010 roku trzech studentów historii Uniwersytetu w Białymstoku postanowiło zorganizować ogólnopolski zlot fanów „Shadow Moses Island” w Ploskach k/Białegostoku. Na 2-dniowy zjazd przyjechało 14 osób, pojawili się również członkowie „Shadow Moses Island”. Podczas zlotu zdecydowano o założeniu niesformalizowanego fan-clubu zespołu. Warunkiem przystąpienia do fan-clubu miało być uczestnictwo w przynajmniej jednym ze zlotów, który postanowiono organizować odtąd corocznie w ostatni weekend sierpnia (sobota-niedziela) w tym samym miejscu. Wkrótce założono stronę internetową fan-clubu oraz działające przy niej forum, którego liczba użytkowników rosła z biegem czasu. Po II zlocie fan-clubu – w 2011 roku (29 uczestników) – zdecydowano o założeniu odrębnego działu forum, przeznaczonego wyłącznie dla członków fan-clubu. Dział powiększał się o kolejnych użytkowników wraz z tym, jak na zjazdach pojawiały się nowe osoby. W III zlocie (rok 2012) uczestniczyło 47 osób, zaś w IV (rok 2013) – 63. Pan Maciej Strzelczyk brał udział w III oraz IV zlocie.

***

AKTUALIZACJA: Zwycięzcą IP Challenge 2014 został Uniwersytet Warszawski. Wynikiem 133:124 Uniwersytet Warszawski pokonał Uniwersytet Jagielloński w finale IP Challenge 2014. To drugie zwycięstwo Uniwersytetu Warszawskiego w starciu z Uniwersytetem Jagiellońskim.

W części pisemnej drużyna Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego (w składzie Adam Krassowski – kapitan, Oskar Kochman, Rafał Kuchta) zdobyła zdecydowaną przewagę uzyskując 81 punktów na 90 możliwych. Reprezentacja Uniwersytetu Jagiellońskiego (w składzie Katarzyna Lejman – kapitan, Martyna Gałdecka oraz Justyna Zygmunt) z powodu kilku błędnych decyzji uzyskała znacznie niższy wynik – 59 punktów.

Część ustną konkursu stanowiła symulacja rozprawy, której miałam okazję przyglądać się 17 maja na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Perfekcyjne przygotowanie reprezentantek Uniwersytetu Jagiellońskiego, doskonała umiejętność prowadzenia dialogu procesowego oraz wyjątkowy refleks pozwoliły odwrócić proporcje punktowe pomiędzy obiema drużynami – drużyna Uniwersytetu Jagiellońskiego zdobyła w tej części aż 54 punkty na 60 możliwych (co więcej – podziw widowni oraz jury). Przedstawiciele Uniwersytetu Warszawskiego wypadli w części ustnej zauważalnie słabiej zdobywając tylko 32 punkty. W ten sposób punktacja obu drużyn zrównała się przy wyniku 113 do 113. Emocji dodało odroczenie wyroku w sprawie przez Sędzię Beatę Piwowarską, w wyniku czego wynik za trzy z czterech elementów punktacji pozostał remisem. Dopiero ostatni etap punktowania – strategia procesowa – zapewnił nieznaczną przewagę warszawskiej drużynie. Końcowa punktacja wyniosła 133 (UW) do 124 (UJ) na 200 punktów możliwych do uzyskania w całym finale. Uniwersytet Warszawski drugi raz z rzędu wygrał turniej IP Challenge.

W jury IP Challenge 2014 zasiadły Beata Piwowarska (przewodnicząca jury) – sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, przewodnicząca Sądu Wspólnotowych Znaków Towarowych i Wzorów Przemysłowych, Marta Dębska – adwokat kancelarii Baker&McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy oraz Katarzyna Tobiasz-Dumania – rzecznik patentowy kancelarii Baker&McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy.

Oto, jak punktowali jurorzy:

1) etap pisemny – Maria Dębska – 28:19 dla UW, Katarzyna Tobiasz-Dumania – 29:24 dla UW, Beata Piwowarska – 24:16 dla UW

2) etap ustny – Maria Dębska – 18:10 dla UJ, Katarzyna Tobiasz-Dumania – 18:12 dla UJ, Beata Piwowarska – 18:10 dla UJ

3) strategia procesowa – Maria Dębska – 6:3 dla UW- Katarzyna Tobiasz-Dumania – 8:4 dla UW, Beata Piwowarska – 6:4 dla UW

4) wynik procesu – sędzia Beata Piwowarska odroczyła ogłoszenie wyroku w sprawie, tym samym żadna z drużyn nie otrzymała punktów za wynik procesu.

Gratulujemy imponującej walki zarówno zwycięskiej drużynie Uniwersytetu Warszawskiego, jak i drużynie Uniwersytetu Jagiellońskiego.

***

Poniżej rozmowa z organizatorem konkursu – Kołem Prawa Własności Intelektualnej przy WPiA UW – w imieniu którego na moje pytania odpowiedział Mateusz Dąbrowski (rzecznik prasowy Koła Prawa IP) oraz z Adamem Krassowskim – kapitanem drużyny UW.

L: IP Challenge to konkurs organizowany od kilku lat na najlepszych wydziałach prawa i administracji w Polsce. Jaki jest cel tego typu konkursu?

Mateusz Dąbrowski: Celem jest rozwój. Uczestnicy muszą nie tylko zmierzyć się z zadaniem przekuwając swoją wiedzę teoretyczną na praktyczne rozwiązania, ale i zrobić to pod presją czasu. To zupełnie inne doświadczenie niż egzamin na uczelni. Pozwala ono spojrzeć na prawo autorskie z zupełnie innej perspektywy, co jest ważne, gdy chce się tej tematyce poświęcić swoje życie zawodowe. Oprócz tego, wewnętrznego rozwoju, istotny jest również zewnętrzny – już samo wzięcie udziału w takim konkursie to świetny wpis do CV, który otwiera drzwi do wielu kancelarii zorientowanych na prawo autorskie.

Z takimi założeniami konkurs ten powstał dwa lata temu, wówczas jeszcze w uproszczonej formule – walki dwóch wydziałów w ramach moot court (obecnie jest to jedynie drugi etap konkursu). I udało się, IP Challenge zapełnił lukę i już w trzeciej edycji stał się ogólnopolskim konkursem własności intelektualnej.

L: Jakie jest zainteresowanie konkursem sprawdzającym wiedzę o prawie własności intelektualnej?

MD: Już sam fakt, że w obecnej edycji walczy ze sobą sześć wydziałów pokazuje, że zainteresowanie taką formą zdobywania doświadczenia istnieje. Ciężko porównywać poprzednie edycje – poświęcone wyłącznie prawu znaków towarowych – z obecną, prawnoautorską, jednak po ilości osób walczących o miejsce w drużynie widać, iż tematyka własności intelektualnej staje się coraz mocniej dostrzegana jako interesująca droga zawodowa. Obserwując współczesny rynek można spodziewać się raczej tylko dalszego wzrostu znaczenia tej dziedziny, a co za tym idzie, również i osób chcących się nią zajmować.

L: Kto może wziąć udział w konkursie? Jak wygląda rekrutacja uczestników?

MD: Każdy wydział prawa, a konkretniej działające w jego ramach Koło Naukowe, decyduje o formie, w jakiej tworzy swoją drużynę. My postawiliśmy na test sprawdzający wiedzę i jej wykorzystanie w praktyce – każdy student mógł do niego przystąpić, najlepsi weszli w skład reprezentacji. I w naszym przypadku rozwiązanie takie się sprawdziło – mamy świetną drużynę, która nie tylko zna przepisy, ale też i potrafi kreatywnie podejść do ich stosowania, co – w przypadku tak specyficznej gałęzi prawa, jakim jest prawo autorskie – jest ważną umiejętnością.

L: Jak wygląda przebieg konkursu?

MD: W dwóch pierwszych edycjach kazus był przesyłany wpierw do jednej drużyny, która następnie miała dwa tygodnie na napisanie pisma i wysłanie go wraz z kazusem do drugiej. Kolejne dwa tygodnie były przeznaczone na napisanie odpowiedzi i odesłanie jej, kończąc tym samym etap pisemny. Następnie miał miejsce moot court przed Urzędem Patentowym. W obecnej edycji, mimo sześciu drużyn, procedura wiele się nie zmieniła.

24 lutego wszystkie drużyny otrzymały kazusy, jeden wspólny dla Uniwersytetu Śląskiego, Uniwersytet Warszawskiego i Uniwersytet Wrocławskiego oraz drugi dla Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytetu w Białymstoku i Uniwersytetu Jagiellońskiego. Czas na rozwiązanie – dwa tygodnie. Obecnie wszystkie odpowiedzi są sprawdzane przez dr. Wojciecha Machałę i na dniach poznamy wyniki, a tym samym – dwie finałowe drużyny (po jednej z każdej grupy). Finał zaś będzie oparty na dotychczasowych zasadach – dwa tygodnie dla pierwszej drużyny na pozew, dwa tygodnie na odpowiedź, po czym spotkanie 17 maja w Warszawie podczas moot court przed jury, w którego skład wchodzić będą: Beata Piwowarska, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, a także Bartosz Tomaszewski oraz Michał Pękała, prawnicy Kancelarii Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy.

L: Jak silna jest rywalizacja pomiędzy uniwersytetami? Czy są zauważalne pomiędzy poszczególnymi wydziałami prawa i administracji jakieś szczególne sympatie lub antypatie?

MD: Z pewnością lekką przewagę mają wydziały, które brały już udział w poprzednich edycjach IP Challenge, czyli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (zwycięzca pierwszej edycji konkursu), Uniwersytet Warszawski (zwycięzca drugiej edycji) oraz Uniwersytet Jagielloński (bardzo wyrównana walka podczas drugiej edycji). Jednak i nowe drużyny przedstawiają świetny poziom i nie należy o nich bynajmniej zapominać. Wszystko okaże się na dniach, gdy poznamy finalistów.

Jeżeli chodzi o rywalizację, to wręcz odwieczna jest ta między Uniwersytetem Warszawskim i Jagiellońskim, jako dwoma czołowymi placówkami w Polsce, w tym konkursie poparta już w praktyce bardzo wyrównaną walką w zeszłym roku. Jednak tak naprawdę rywalizują wszyscy ze wszystkimi – w końcu to dla każdego wydziału szansa na pokazanie, że jest najlepszy niezależnie od ogólnych, prasowych rankingów.

L: Jakie realne nagrody czekają na uczestników konkursu i czy – biorąc pod uwagę historię uczestników IP Challenge z poprzednich lat – udział w konkursie jest pewną „przepustką” do pracy w kancelariach specjalizujących się w prawie własności Intelektualnej?

MD: Na razie jeszcze przecieramy szlaki. W ubiegłorocznej edycji jeden z członków zwycięskiej drużyny UW odbył staż w kancelarii, która jest partnerem IP Challenge, czyli Baker & McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy. W tym roku również jeden z wyróżniających się uczestników finału dostanie swoją szansę. Jednak o tym, czy IPC będzie kuźnią talentów, początkiem kariery w życiorysach wielkich prawników, dowiemy się tak naprawdę dopiero za parę lat, konkurs ma jeszcze zbyt krótką historię. Na razie przewija się dużo nazwisk (np. w każdym roku UW wystawia zupełnie nowy skład), wśród nich nie brakuje ludzi, którzy już piszą artykuły naukowe, jeżdżą na konferencje. Jak potoczą się ich losy – którzy z nich zasilą doktrynę, a którzy postawią na praktykę – czas pokaże. Nazwiska wszystkich uczestników podajemy do publicznej wiadomości, więc będzie można to zweryfikować.

***

Rozmowa z Adamem Krassowskim – kapitanem drużyny Uniwersytetu Warszawskiego w konkursie IP Challenge 2014.

L: Dlaczego zgłosiłeś się do konkursu IP Challenge?

AK: Branie udziału w konkursie z jakiejś dziedziny, szczególnie o tak specyficznej formule jak IP Challenge, jest świetnym sposobem, żeby rozwinąć i wypróbować swoją wiedzę w bardziej praktycznym wymiarze, niż jest to możliwe w ramach zajęć uniwersyteckich, czy nawet na dostępnych dla studentów stanowiskach praktykantów czy asystentów.
Jeśli chodzi o sam konkurs IP Challenge – przymierzałem się do niego od dłuższego czasu. Od wielu lat interesuję się prawem własności intelektualnej, a szczególnie prawem autorskim. W Kole Naukowym Własności Intelektualnej WPiA UW padł pomysł odejścia w tegorocznej edycji od tematyki prawa własności przemysłowej na rzecz właśnie prawa autorskiego, więc miałem tym większą motywację, by wystartować w eliminacjach.

L: Jak oceniasz półfinałowe zadanie konkursowe? Czy przygotowany przez dr Machałę kazus był dla Ciebie wyzwaniem?

AK: Kiedy pierwszy raz przeczytałem kazus, miałem już w głowie pewne wyobrażenie na temat naszej odpowiedzi, a przynajmniej tego, co wymaga szczególnego przemyślenia. Oczywiście nie wiem jeszcze, czy prawidłowo odczytaliśmy i przeanalizowaliśmy kazus, ale mam wrażenie, że treść nie była dla nas zaskakująca. Mimo to pewnym wyzwaniem była wielowątkowość kazusu, zależność ostatecznego rozstrzygnięcia od szeregu niekiedy kontrowersyjnych zagadnień.

L: Jak wyglądała współpraca nad rozwiązaniem kazusu wewnątrz grupy? Jaki był podział pracy nad wykonaniem zadania?

AK: Z Kasią Kaptur i Rafałem Kuchtą współpraca przebiegała doskonale. Kilkanaście godzin po otrzymaniu kazusu siedliśmy do burzy mózgów, zweryfikowaliśmy swoje koncepcje i podzieliliśmy między siebie zagadnienia wstępne, którym poświęciliśmy pierwszy tydzień. Bardzo pomogło nam to, że wszyscy z pasją podchodzimy do prawa autorskiego i przystąpiliśmy do konkursu ze sporym bagażem wiedzy. Dlatego udało nam się na tyle dobrze zidentyfikować i podzielić między siebie zadania, że do minimum ograniczyliśmy zależności między tematami do opracowania, a jednocześnie dość równomiernie rozłożyliśmy pracę – to znacznie ułatwiło późniejsze składanie opinii.
Drugi tydzień poświęciliśmy opracowaniu potencjalnych roszczeń, zarzutów i innych kwestii procesowych, oraz oczywiście doszlifowaniu całości naszej odpowiedzi, szczególnie pod kątem spójności argumentacji i stylu. Kiedy w międzyczasie pojawiały się jakieś dalsze kwestie problematyczne, też staraliśmy się dzielić je między siebie – w ostatnich dniach nawet do poziomu poszczególnych akapitów do napisania.

Koncepcja ścisłego podziału zadań wynikała z oczywistego dla studentów ostatnich lat problemu – z powodu zajęć na uczelni i innych obowiązków trudno nam było ustalić wspólny czas na regularne spotkania. Niemniej jednak mamy dziś do dyspozycji tyle narzędzi do zdalnej pracy grupowej, że dało się ten plan urzeczywistnić. Tak więc, po samodzielnym szperaniu w bibliotekach i SIPach, siadaliśmy razem do wspólnego przeglądania, redakcji i łączenia ze sobą naszych sekcji, potem ustalaliśmy dalsze problemy do rozstrzygnięcia, dzieliliśmy zadania i proces się powtarzał. Dla porządku samym składaniem treści w jedną całość i wprowadzaniem zmian zajmował się Rafał – bez tego pewnie zgubilibyśmy się w nieskończonej ilości różnych wersji dokumentów, a tak wszystkie zmiany zostały przedyskutowane, a Rafał przesyłał nam na bieżąco złożony zgodnie z uwagami dokumenty do recenzji. Myślę, że taka organizacja pracy całkiem nieźle się sprawdziła – co prawda nie udało się uniknąć kilku gorzej przespanych nocy, jednak byliśmy zadowoleni ze swojej opinii. Co więcej, podobno przesłaliśmy odpowiedź jako pierwsi.

L: Czy możesz zdradzić jaką linię argumentacyjną przyjęliście rozwiązując półfinałowy kazus?

AK: Myślę, że nikogo nie zdziwi, że przed ogłoszeniem wyników wolę nie zagłębiać się w szczegóły naszej argumentacji. Pomijając już kwestię tego, że (co zawsze trzeba zakładać) mogliśmy grubo się pomylić, to publiczne ujawnianie szczegółów opinii na tym etapie mogłoby wzbudzić podejrzenie wpływania na wynik wśród naszych konkurentów. Jurorem w pierwszym etapie jest dr Wojciech Machała z Uniwersytetu Warszawskiego, sam z kolei jestem członkiem zarządu organizatora konkursu. Z tego powodu nam, tj. zarówno drużynie UW jak i Kołu Naukowemu, tym bardziej zależy na trzymaniu się jasnych zasad i zachowaniu sportowej postawy. Prace były anonimizowane i przesyłane do jurora w sposób jednolity za pośrednictwem koordynatora. Choćby fragmentaryczne ujawnianie argumentacji mogłoby potencjalnie wskazać pochodzenie kazusu.

Oczywiście w żadnym razie nie sugeruję, że dr Machała mógłby kierować się przy ocenie pochodzeniem pracy, jednak wolę nie stwarzać okazji do jakichkolwiek podejrzeń.

L: Jak oceniasz szanse Waszej drużyny?

Mówię za siebie, ale myślę, że Kasia i Rafał stwierdziliby tak samo – możemy być zadowoleni ze swojej pracy. Sporządzenie opinii poszło nam całkiem sprawnie, dużo się w międzyczasie nauczyliśmy i wypracowaliśmy dobry tryb działania. Pod tym względem myślę, że podołaliśmy zadaniu. Trudno mi ocenić nasze szanse ze względu na to, że ostateczny wynik zależy od bardzo wielu czynników. Jednak jeśli przejdziemy do drugiego etapu, myślę, że jesteśmy już dobrze przygotowani do zmierzenia się w finale z konkurentem z grupy B.

L: Jak widzisz swoja przyszłość zawodową? Czy chciałbyś zajmować się zawodowo prawem własności intelektualnej?

AK: Od dawna pasjonuję się prawem własności intelektualnej, zainteresowanie tym tematem było jednym z czynników, które zadecydowały o wyborze studiów prawniczych. Zdecydowanie chciałbym pracować na tym polu i traktuję IP Challenge jako jeden z kroków w realizacji tego marzenia. Na naszym rynku pracy, niełatwym dziś także dla absolwentów prawa, trudno cokolwiek planować studentowi V roku. Mam jednak nadzieję, że tak czy inaczej, niezależnie od wyniku konkursu, sytuacji na rynku czy innych trudnych do przewidzenia przeciwności, uda mi się na stałe związać pasję z pracą.

***

Autorem grafiki konkursu jest Maciej Kłodaś ze studia Different Perspective.