Finał tegorocznego festiwalu muzyki klasycznej Misteria Paschalia nie upłynął na zadumie i kontemplacji, jakich można by się spodziewać po wydarzeniu krążącym wokół tematu Tajemnicy Śmierci i Zmartwychwstania Pańskiego.

Jak donosi Dziennik Polski, wieloletni dyrektor artystyczny festiwali Misteria Paschalia oraz Sacrum Profanum Filip Berkowicz zakończył współpracę z Krakowskim Biurem Festiwalowym (organizator obydwu wydarzeń) a dla podkreślenia tego faktu zamierza zakazać KBF posługiwania się wymyśloną przez siebie nazwą.

„Nazwa Misteria Paschalia jest mojego autorstwa a Krakowskie Biuro Festiwalowe nie nabyło ode mnie praw do tej nazwy. Rejestracja znaku w urzędzie patentowym w 2007 roku odbyła się więc z naruszeniem obowiązujących przepisów. W przypadku naruszania moich praw przez KBF sprawa zostanie skierowana na drogę sądową”.

Jak wynika z wyjaśnień dotychczasowego dyrektora festiwalu, jego nazwę miał on wymyślić jeszcze przed zawarciem umowy o pracę z Krakowskim Biurem Festiwalowym, a więc nie było jego zdaniem podstaw do przejścia praw do nazwy na KBF (źródło: Dziennik Polski).

Wyłączność posługiwania się nazwą festiwalu „Misteria Paschalia” może wynikać przede wszystkim z faktu jej zastrzeżenia jako znaku towarowego (co uczynił KBF rejestrując na swoją rzecz znaki pokazane poniżej) lub – ewentualnie – z uznania, że nazwa ta jest utworem w rozumieniu prawa autorskiego.

Znak towarowy Misteria Paschalia

misteria paschaliaKrakowskie Biuro Festiwalowe jest dysponentem praw ochronnych do słowno-graficznych znaków towarowych wykorzystujących element „Misteria Paschalia” (jest też znak „misteria paschalia sensations”).

Znak zastrzeżono w klasach 35 i 41 między innymi w zakresie realizacji i wystawiania spektakli, usług orkiestry czy organizowania wystaw z dziedziny kultury (R.254613, ten znak zgłoszono w 2012 roku, postępowania dotyczące wyglądających nieco inaczej znaków zgłoszonych w roku 2007 zostały umorzone).

Prawa autorskie do nazwy festiwalu?

Prawo posługiwania się znakiem towarowym przysługuje co do zasady temu podmiotowi, który jako pierwszy zgłosił do Urzędu Patentowego oznaczenie spełniające niezbędne warunki (m.in. nadające się do odróżniania pochodzenia wskazanych przez wnioskodawcę towarów lub usług).

Przeszkodą w rejestracji – a zarazem podstawą do unieważnienia już udzielonego prawa – może być naruszenie praw osoby trzeciej, na przykład osoby uprawnionej z tytułu praw autorskich do spornego oznaczenia. Wydaje się, że taką sytuację ma na myśli dotychczasowy dyrektor, zastanówmy się więc czy sama nazwa „Festiwal Misteria Paschalia” (niezależnie od formy graficznej) podlega ochronie prawnoautorskiej?

„Misteria Paschalia” to w języku łacińskim nic innego jak tajemnica (misterium) Zmartwychwstania Pańskiego (Paschalna). Sama w sobie nie jest to więc ani nazwa oryginalna ani jej twórcą nie jest dyrektor Berkowicz, w pierwszej kolejności jest przecież używana przez kościoły chrześcijańskie. Im krótsza jest dana fraza, tym mniejsze szanse uznania, że stanowi ona utwór literacki spełniający przesłanki oryginalności oraz indywidualnego charakteru. Taki status można by ewentualnie rozważać na przykład w odniesieniu do niektórych „złotych myśli” wyróżniających się szczególnie ciekawym lub dobitnym wyrażeniem szerszej idei.

Bez wątpienia to dyrektor Berkowicz nadał tematycznemu cyklowi koncertów odbywających się w czasie świąt Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy nazwę będącą tłumaczeniem ich łacińskiej nazwy. Wkład intelektualny Filipa Berkowicza polegał więc na przyporządkowaniu do tego rodzaju wydarzenia kulturalnego nazwy, która z jednej strony pasuje do koncertów muzyki klasycznej wykonywanej przez światowej sławy artystów, a z drugiej strony pozwala łatwo skojarzyć, kiedy festiwal się odbywa. Pomysły jako takie nie podlegają jednak ochronie na podstawie prawa autorskiego. Sąd Najwyższy podkreśla, że

„[s]ama idea, pomysł, polegający na połączeniu określonego słowa ze sposobem jego wykorzystania w ściśle określonym celu, nie podlega ochronie prawnoautorskiej. Pomysł przyczynia się do powstania dzieła, jednak sam nim nie jest, konieczne jest przybranie przez ideę określonej postaci. Należy odrzucić koncepcję stworzenia utworu jako <<ubocznego produktu>> pomysłu na sposób wykorzystania pojedynczego wyrazu. Trzeba dostrzec, że zrezygnowanie z oceny oznaczenia słownego, jako takiego, z punktu widzenia samoistnych cech twórczości, prowadziłoby do możliwości uznania każdego znaku towarowego za utwór, gdyż zawsze w znaku jest ucieleśniony pomysł wykorzystania użycia słowa w określonym celu. Oznaczenie pełniące rolę znaku towarowego może stanowić jednocześnie utwór, ale tylko wtedy, gdy wykazuje samodzielną wartość twórczą.” (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 22 czerwca 2010 r., sygn. IV CSK 359/09).

Nie wydaje się, więc aby dyrektor Berkowicz miał podstawy do domagania się unieważnienia znaku na jakiejkolwiek podstawie.

Nawet jeśli działania dyrektora artystycznego nie przeszkodzą Krakowskiemu Biuru Festiwalowemu w posługiwaniu się nazwami, w których promocję na przestrzeni lat zainwestowano niemałe środki, to w innym przypadku – na przykład, gdyby dyrektor Berkowicz był autorem grafiki logotypu Misteria Paschalia – cała sprawa mogłaby mieć dużo poważniejsze konsekwencje. Pewnym uniwersalnym morałem jest również uwaga, że nawet wieloletnia, udana współpraca nie gwarantuje, że na jej końcu nie powstanie spór o własność intelektualną wykreowaną wiele lat i złotówek wcześniej.

***

fot. zdjęcie autorstwa VTT Studio pochodzi z banku zdjęć Fotolia