W grudniu miałam przyjemność wystąpić jako prelegent i uczestnik panelu dyskusyjnego w Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej pt. „American & European Intellectual Property Law”, której serwis Lookreatywni.pl został patronem honorowym. Celem konferencji  było przybliżenie zagadnienia wpływu prawa własności intelektualnej na sytuację twórców, producentów, wydawnictw, studiów filmowych oraz innych uczestników rynku IP w USA i Europie. Różnorodność zaprezentowanych wystąpień i wymienionych poglądów, z uwagi na ich tematykę była bardzo interesująca. Prelegenci wygłosili wykłady m.in. na temat prawnych aspektów linkowania, plagiatu, rynku e-booków, a także ochrony własności intelektualnej w przestrzeni kosmicznej.

Modele działalności biznesowej w branży wydawniczej w Europie i USA

W swoim wystąpieniu postanowiłam opowiedzieć o wpływie nowych modeli działalności biznesowej na branżę wydawniczą w Europie i USA. W związku z tym poruszyłam tematy związane z projektem dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, a także ze słynną amerykańską sprawą The Authors Guild przeciwko Google. Punktem wspólnym tych zagadnień była próba oceny, czy nowe modele działalności biznesowej, które wykorzystują publikacje książkowe działają w granicach dozwolonego użytku, czy go jednak przekraczają.

O projekcie dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym i tzw. dodatkowym prawie wydawców prasowych pisałam w jednym ze swoich artykułów. Warto jednak poświęcić kilka słów sprawie The Authors Guild przeciwko Google, którą rozstrzygał Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych, aby na tej podstawie przybliżyć tematykę dozwolonego użytku w amerykańskim prawie autorskim.

The Authors Guild v. Google a dozwolony użytek w amerykańskim prawie autorskim

W Stanach Zjednoczonych istotne znaczenie dla branży wydawniczej miał wyrok Sądu Najwyższego, który został wydany w sprawie wytoczonej przez stowarzyszenie autorów i wydawców The Authors Guild przeciwko Google. Spór trwał 11 lat, a stan faktyczny był następujący.

Google zaczęło realizować na rzecz swoich użytkowników nową usługę internetową pod nazwą Google Books. Usługa  polega na tym, że użytkownik sieci może przejrzeć w całości albo w części fragmenty udostępnionych i zeskanowanych przez Google publikacji książkowych. Myślę, że większości z nas ta usługa jest dobrze znana.

Istotne w niniejszej sprawie jest to, że zeskanowane zostały nie tylko utwory należące do tzw. domeny publicznej ale także fragmenty tych dzieł, którym nadal przysługiwała ochrona prawnoautorska. Takie działanie Google spotkało się z ostrą krytyką autorów i wydawców. Zdaniem Stowarzyszenia, działanie Google naruszyło słuszne interesy twórców, w szczególności prawo do wynagrodzenia za rozpowszechnienie utworu. Wskazywali bowiem, że Google stworzyło potencjalnym kupcom publikacji książkowych usługę zastępczą.

Usługa opiera się bowiem wyłącznie na wykorzystaniu treści książek, co nastąpiło bez zezwolenia ich twórców lub innych podmiotów uprawnionych z tytułu autorskich praw majątkowych.

Pozwany argumentował z kolei, iż samo skanowanie i cytowanie fragmentów książek jest działaniem zgodnym z prawem, opartym na dozwolonym użytku – tzw. fair use. Po tym, jak sprawa trafiła na wokandę Sądu Najwyższego wydano ostateczny wyrok. Sąd Najwyższy uznał, że działanie Google mieści się w granicach fair use, który reguluje paragraf 107 Copyright Act (amerykańskiej ustawy o prawie autorskim) i jako takie nie narusza wyłącznych praw twórców.

Doktryna fair use w amerykańskim prawie autorskim

Paragraf 107 Copyright Act niejako wyłącza bezprawność działania i możliwość dochodzenia roszczeń z tytułu praw autorskich w przypadku uczciwego użycia kopii utworów w celu krytyki, komentarza, informacji o aktualnościach, nauczania, prowadzenia badań. Uczciwe użycie utworu jest według tego paragrafu rozpoznawane w oparciu o cztery kryteria, a mianowicie bada się:

  1. cel i charakter użycia dzieła; w szczególności badana jest kwestia, czy utwór został użyty w celu komercyjnym czy niekomercyjnym, a edukacyjnym. W przypadku tej sprawy, sąd stwierdził, że przeważające znaczenie ma tutaj charakter edukacyjny usługi Google;
  2. rodzaj i natura użytego dzieła;
  3. proporcja objętości i znaczenia fragmentu użytego dzieła w stosunku do całej jego objętości, a także objętości i znaczenia dzieła pochodnego, w którym ten fragment został użyty; w związku z tym sąd w niniejszej sprawie doszedł do wniosku, że trzeci czynnik waży nieznacznie przeciwko zasadom dozwolonego użytku;
  4. rezultat wpływu użycia utworu na jego sprzedaż oraz wartość na rynku – to kryterium jest jednym z najważniejszych elementów, mających wpływ na treść orzeczenia; w tym przypadku sąd uznał, że Google zwiększa sprzedaż książek, promując twórców i ich dzieła, co zdecydowanie korzystanie oddziałuje na właścicieli praw autorskich.

W uzasadnieniu wyroku sąd wskazał, że Google spełniło w zasadzie wszystkie kryteria fair use. Podkreślił także, iż

paragraf 107 regulujący dozwolony użytek jest regulacją pomagającą w rozwoju nauki i sztuki, przy jednoczesnym zachowaniu szacunku dla twórców i innych podmiotów uprawnionych z tytułu autorskich praw majątkowych i nie wpływa negatywnie na przysługujące im prawa wyłączne”.

Rozstrzygnięcie sądu było zatem niekorzystne dla wydawców i twórców. Usługa Google Books jest ciągle dostępna i prawdopodobnie  coraz bardziej popularna.

Dozwolony użytek w USA i Europie

Czy w Polsce wyrok sądu byłby podobny? Można mieć spore wątpliwości. Choć w Polsce podobna sprawa nie miała miejsca (być może to tylko kwestia czasu), dla przykładu można się odnieść do sprawy, którą rozstrzygał sąd powszechny w Paryżu. Warto zaznaczyć, że francuskie prawo autorskie regulujące dozwolony użytek jest bliskie polskiej regulacji. Sąd francuski rozpoznawał sprawę, której stan faktyczny był bardzo podobny do tego, który rozstrzygał sąd amerykański. Tym razem Google zostało jednak pozwane przez wydawnictwo Editions du Seuil SAS (należące do grupy La Martinière), a cała sprawa była rozstrzygana zgodnie z prawem francuskim. Sąd ten wydał wyrok zupełnie odmienny od wyroku amerykańskiego.

Orzeczono bowiem, że Google narusza prawa autorskie autorów oraz prawa autorskie przysługujące wydawcom, a jego działanie nie mieści się w granicach dozwolonego użytku. Wskazano także, że w rozpatrywanej  sprawie nie może znaleźć zastosowania amerykańska doktryna fair use. W konsekwencji paryski sąd zasądził na rzecz wydawnictwa Editions du Seuil SAS odszkodowanie w wysokości 300 tys. euro i zakazał Google dalszego skanowania francuskich książek.

Modele działalności biznesowej w branży wydawniczej w Europie i USA – podsumowanie

Te dwa odmienne rozstrzygnięcia sądu amerykańskiego i europejskiego pokazują, że w bardzo podobnej sprawie, w której twórcy walczą o te same prawa – rozstrzygnięcia mogą być zdecydowanie różne. W związku z tym analiza porównawcza rozwiązań prawnych przyjętych w różnych systemach prawnych jest często bardzo ciekawa. Podczas konferencji zorganizowanej przez Koło Naukowe Prawa Amerykańskiego „The American Law Society” można było usłyszeć o wielu interesujących aspektach prawa własności intelektualnej i metodach jej regulacji zarówno w USA, jak i Europie.

***

fot. Koło Naukowe Prawa Amerykańskiego „The American Law Society”