Planujesz napisać swoją pracę dyplomową nie tylko po to, by ukończyć pewien etap kształcenia, ale jednocześnie rozwiązać kwestie istotne dla danego przedsiębiorstwa? Tworząc pracę magisterską lub doktorską na zlecenie biznesu, można np. wykonać ekspertyzę rynku, ulepszyć produkt, przygotować know-how, logotyp czy całą strategię promocji firmy.

Możliwości są duże. Wątpliwości również, i to w sprawach zasadniczych. Powstaje pytanie, kto w ogóle powinien zawrzeć ze zleceniodawcą umowę na napisanie pracy dyplomowej? Dyplomant, promotor, rektor? Czy zastanawiało Was, kto powinien otrzymać wynagrodzenie za stworzenie pracy na zlecenie biznesu oraz komu właściwie przysługują w takiej sytuacji prawa autorskie do pracy dyplomowej?

Praca dyplomowa na zlecenie biznesu

Dla pełnego obrazu trzeba dodać na wstępie, że praca licencjacka, inżynierska, magisterska, doktorska czy praca słuchacza studiów podyplomowych może powstać także na zamówienie podmiotów niekomercyjnych, jak np. władze państwa, organy administracji, organizacje społeczne czy placówki dyplomatyczne.

Studia dualne, studia o profilu praktycznym, obowiązkowe praktyki… Współpraca nauki z biznesem przybiera coraz więcej nowych form. Nadal jednak nie uregulowano wprost tworzenia prac dyplomowych na zlecenie biznesu. Należy więc sięgać do reguł ogólnych prawa cywilnego, handlowego, autorskiego i własności przemysłowej.

Praca dyplomowa na zlecenie biznesu – co USTALIĆ W UMOWIE?

Samo powierzenie napisania pracy dyplomowej powinno przybrać formę umowy cywilnej, zawartej – zależnie od okoliczności – z dyplomantem, z promotorem albo tylko z uczelnią. Równie dobrze jednak umowa może być czterostronna, tj. podpisana przez autora pracy, promotora oraz przedstawicieli firmy i uczelni, jako jednostki pośredniczącej. Wszystko zależy od zakresu, w jakim te podmioty mają uczestniczyć w stworzeniu pracy. Jeśli w tym celu ma być np. intensywnie używana specjalistyczna aparatura uczelni, trudno założyć, że jej władze nie powinny przynajmniej o tym wiedzieć. Nawiasem mówiąc, uczelnie zwykle regulują w swoich przepisach wykorzystywanie infrastruktury naukowej przez pracowników dla celów komercyjnych.

Umowa taka bywa zawierana w ramach współpracy uczelni z danym przedsiębiorstwem. W praktyce, niekiedy wyznacza się dyplomantowi dwóch promotorów. Jednym jest pracownik naukowy, zaznajomiony z potrzebami firmy zamawiającej pracę. Drugim jest pracownik zainteresowanego podmiotu – mentor studenta/doktoranta, który ma poświęcić mu określony czas, dzieląc się doświadczeniem i zasobami firmy (laboratoria, archiwa, know-how…).

Z uwagi na swoją funkcję, wydaje się, że promotor zawsze powinien wiedzieć o tym, że pracę jego dyplomanta zamówił przedsiębiorca. Zwłaszcza, jeśli zleceniodawca zaproponował albo chce uprzednio zaakceptować nie tylko temat pracy, ale też spis jej treści oraz metodologię czy… najdalszy termin obrony. Jak widać, jest dużo kwestii, o które warto zadbać, podejmując się pisania pracy na zamówienie biznesu. Zacznijmy od zwyczajowo newralgicznej sprawy – wynagrodzenia.

Praca dyplomowa na zlecenie biznesu – KOMU PRZYSŁUGUJE WYNAGRODZENIE?

Dyplomantowi, promotorowi, a może (również) uczelni? To zależy wyłącznie od ustaleń umownych. W praktyce, autor pracy nierzadko jest „wynagradzany” po ukończeniu studiów poprzez zatrudnienie go w danej firmie – na stałe lub na czas wymagany do wdrożenia opracowanych przez niego rozwiązań. Równie często za formę gratyfikacji uznaje się fakt udostępnienia dyplomantowi zasobów przedsiębiorstwa, niezbędnych do napisania pracy. Można również poprzestać na refundacji kosztów jej stworzenia, poniesionych np. na materiały, sprzęt, przejazdy czy czesne za studia niestacjonarne.

Autor pracy może być wynagrodzony wyłącznie lub dodatkowo z tej przyczyny, że przenosi na rzecz zamawiającego prawa autorskie do pracy dyplomowej, bądź udziela mu licencji.

Przeniesienie praw autorskich majątkowych czy udzielenie licencji to jedno. Nie można zapominać o pierwszeństwie publikacji pracy licencjackiej, inżynierskiej i magisterskiej, które przysługuje uczelni w ciągu 6 miesięcy od jej obrony (art. 15a Ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych). Jeżeli zgodnie z ustaleniami stron umowy praca dyplomowa nie ma być nigdy opublikowana albo jej publikacja m nastąpić przed/po upływie owych 6 miesięcy, wtedy należy zadbać o to, aby uczelnia zobowiązała się nie skorzystać z tego ustawowego uprawnienia (pisałem o tym więcej w moim poprzednim artykule Praca dyplomowa już napisana… kto może ją opublikować?)

Dotąd była mowa o studencie/doktorancie, który jest związany tylko z uczelnią. Autora zleconej pracy może jednak formalnie łączyć z podmiotem, który ją zamawia, to, że… jest jego pracownikiem, praktykantem lub stażystą.

PRACOWNIK STUDENTEM?

Możliwa jest sytuacja, w której dyplomant, będąc pracownikiem danej firmy, jednocześnie studiuje, pisząc pracę dyplomową na zamówienie własnego pracodawcy. Wówczas – także przed obroną – może mu być przyznana premia, nagroda lub wyróżnienie. Strony mogą jednak uregulować sprawę inaczej.

W art. 1031 do 1036 Ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy, ustanowiono uprawnienia pracownika, który podnosi swoje kwalifikacje zawodowe. Zgodnie z tymi przepisami pracodawca zawiera z takim pracownikiem pisemną umowę określającą wzajemne prawa i obowiązki, o ile zamierza zobowiązać pracownika do pozostawania w zatrudnieniu po ukończeniu podnoszenia kwalifikacji zawodowych.

Należy zauważyć, że czymś zupełnie innym jest zamówienie i wykorzystanie przez pracodawcę (wyników) pracy dyplomowej swojego pracownika w celu rozwoju firmy. Można to ustalić we wspomnianej umowie o podnoszeniu kwalifikacji zawodowych albo w odrębnym dokumencie.

Praca dyplomowa na zlecenie biznesu czyli praktyka czyni mistrza

Aby napisać pracę dyplomową, która spełni oczekiwania zamawiającego, nierzadko angażuje on autora pracy na praktykę/staż/wolontariat. Jak pokazuje życie, inicjatywa w tym przypadku wychodzi najczęściej od firmy lub samego studenta/doktoranta. Niemniej, uczelnia może pośredniczyć w rekrutacji na takie formy świadczenia pracy, a sposoby ustalania tematów prac dyplomowych mogą być uregulowane w stosownym porozumieniu uczelni i firmy, np. na temat praktyk.

Być może do zwiększenia popularności pisania przez praktykantów prac na zamówienie biznesu przyczyni się to, że od roku akademickiego 2014/2015 co najmniej trzymiesięczne praktyki zawodowe są obowiązkowe na studiach o profilu praktycznym.

Nie mówiąc o tzw. „studiach dualnych” i nowym pomyśle MNISW czyli „doktoratach wdrożeniowych”.

Praca dyplomowa na zlecenie biznesu a studia dualne

Od 1 października 2014 r. obowiązuje w Ustawie z 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym wiele nowych rozwiązań. Np. studia dualne, które polegają na kształceniu naprzemiennym, tj. podczas zajęć dydaktycznych na uczelni i w formie praktyk u pracodawcy, uwzględniając przy tym realizację wszystkich efektów kształcenia.

MNISW chce pójść dalej. We wrześniu 2016 r. minister ogłosił strategię zmian w systemie  szkolnictwa wyższego i wsparcia dla współpracy nauki z biznesem. Proponuje się m.in. prawne uregulowanie nowej ścieżki kariery naukowej, zakładającej nadawanie tzw. doktoratów wdrożeniowych. Zgodnie z planem, przedmiotem rozprawy doktorskiej będzie rozwiązanie konkretnego problemu danej firmy, co oznacza, że wyniki pracy doktorskiej zostaną wykorzystane w działalności przedsiębiorstwa. Studia doktoranckie będą prowadzone jednocześnie w jednostce naukowej i przedsiębiorstwie. Doktorant będzie zatrudniony w przedsiębiorstwie na pełnym etacie, a jednostka naukowa zapewni mu kształcenie, dostęp do laboratoriów, opiekę promotora i wsparcie zespołu badawczego. Ministerstwo szacuje, że rocznie będzie przybywać do 500 takich doktorantów*.

Takie rozwiązanie jest możliwe i w obecnym stanie prawnym, lecz w tym celu powinno zawiązać się np. konsorcjum.

Praca dyplomowa na zlecenie biznesu a DYPLOM W KONSORCJUM

Konsorcja naukowe (naukowo-przemysłowe) tworzą przedsiębiorcy z jednostkami naukowymi w celu wspólnych przedsięwzięć obejmujących badania naukowe, prace rozwojowe lub inwestycje służące potrzebom badań naukowych lub prac rozwojowych. Konsorcja takie to jedna z form współpracy nauki z biznesem oraz, szerzej rzecz ujmując, komercjalizacji wiedzy. De facto jednym z przykładów konsorcjum jest centrum naukowo-przemysłowe w rozumieniu Ustawy z 30 kwietnia 2010 r. o instytutach badawczych.

Badania realizowane w konsorcjum mogą być na tyle złożone, że niektóre ich elementy powierza się studentom/doktorantom do przygotowania w ramach prac dyplomowych. Najczęściej autorzy ci wchodzą w skład zespołu badawczego, który pracuje nad danym projektem. W takiej sytuacji, partnerzy powinni zawrzeć w umowie konsorcjum szereg dodatkowych postanowień.

KONKURSY NA PRACE DYPLOMOWE

Uczelniane korytarze nierzadko zdobią plakaty z ogłoszeniami konkursów na najlepszą pracę dyplomową z podanej tematyki. Najczęściej takie konkursy organizują duże przedsiębiorstwa, fundacje, organy administracji publicznej czy same uczelnie.

Co otrzymują laureaci? Nagrody rzeczowe, pieniężne, a niekiedy również oferty publikacji (fragmentów) pracy. Nie jest wykluczona możliwość zatrudnienia laureata czy inna forma jego udziału w projekcie, związanym z tematem pracy.

Co w zamian? Organizator konkursu może zastrzec, że przyjęcie nagrody albo już samo zgłoszenie pracy oznacza udzielenie mu – lub podmiotowi trzeciemu – nieodpłatnej licencji na korzystanie z pracy dyplomowej. Co więcej, w myśl art. 921 § 3 k.c. przyrzekający nagrodę nabywa własność nagrodzonego dzieła tylko wtedy, gdy zastrzegł to w przyrzeczeniu. W takim wypadku nabycie własności następuje z chwilą wypłacenia nagrody. Tą samą zasadę stosuje się również do nabycia praw autorskich albo praw wynalazczych. Stosowne klauzule powinno zawrzeć się w regulaminie konkursu, który – zależnie od okoliczności – będzie stanowił integralną część umowy z laureatem bądź ją zastąpi.

Praca dyplomowa na zlecenie biznesu – CO JESZCZE POWINNO ZNALEŹĆ SIĘ W UMOWIE?

Otóż to. Niezależnie od tego, które z wymienionych rozwiązań prawnych się zastosuje, zlecenie napisania pracy dyplomowej na użytek biznesu będzie wiązało się z zawarciem stosownej umowy.

Oprócz powyższych spraw, w kontrakcie takim można precyzyjnie określić pewne aspekty. Można np. uzależnić wypłatę honorarium od faktu ukończenia pracy albo jej obrony, i to w określonej perspektywie czasowej. Zamawiający może zażyczyć sobie udostępnienia pracy dyplomowej w bardziej przystępnym dla siebie kształcie, np. cyklu szkoleń, prototypu, prezentacji, biznesplanu, czy streszczenia. Strony mogą być również zainteresowane ustaleniem częstotliwości spotkań lub składaniem sprawozdań z postępów powstawania pracy.

Z kolei wśród obowiązków podmiotu zamawiającego pracę może znaleźć się m.in.: konsultowanie jej założeń merytorycznych, wspomniana refundacja kosztów czy zasady przekazywania przez zamawiającego informacji, koniecznych do stworzenia pracy. Tym bardziej, jeśli chodzi o wiadomości objęte tajemnicą przedsiębiorstwa.

Praca dyplomowa na zlecenie biznesu a TAJEMNICa PRZEDSIĘBIORSTWA

W praktyce raczej nie udostępnia się takich tajemnic dyplomantowi piszącemu pracę na zlecenie firmy.

W myśl art. 11 ust. 4 Ustawy z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji  przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się nieujawnione do wiadomości publicznej informacje techniczne, technologiczne, handlowe, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, co do których przedsiębiorca podjął niezbędne działania w celu zachowania ich poufności.

Oczywiście nie można wykluczyć, że w konkretnym przypadku bardziej cenne, niż tajemnica, okażą się dla firmy te benefity, które może przynieść jej rozwiązanie, zawarte w zamówionej pracy. Obawa przed wyjawieniem tajemnicy swojego przedsiębiorstwa nierzadko powstrzymuje biznes od współpracy z naukowcami. Jak temu zaradzić?

Zamawiający może zastrzec, aby wyniki pracy badawczej dyplomanta nie były prezentowane w określonym czasie albo bezterminowo, np. podczas konferencji czy w publikacjach naukowych.

Nieczęsto stosuje się w praktyce zabieg tzw. utajnienia pracy dyplomowej, które skutkuje m.in. nieudostępnianiem jej (w całości lub we fragmentach) osobom nieuprawnionym, np. w akademickiej bibliotece i e-repozytorium. Jeszcze rzadziej spotyka się wyłączenie publicznego charakteru obrony pracy lub zobowiązanie osób obecnych przy obronie do nieujawniania informacji, które powzięli w jej toku. W razie braku odpowiednich regulacji uczelnianych, można w obu podanych sprawach wnioskować do władz akademickich, powołując się na potrzebę zachowania w poufności, zawartej w pracy tajemnicy przedsiębiorstwa, handlowej, służbowej, wojskowej czy innej. Tajemnice takie są bowiem chronione na podstawie odrębnych przepisów. Oba wymienione rozwiązania stosują m.in. studenci/doktoranci, którym zależy na samodzielnej komercjalizacji swoich badań, ujętych w pracy (opisy patentowe, strategie, know-how…).

Praca dyplomowa na zlecenie biznesu – PODSUMOWANIE

Napisanie pracy dyplomowej na zlecenie biznesu co do zasady wiąże się z zawarciem stosownej umowy. To od ustaleń stron zależy m.in. forma honorarium (gotówka, stypendium, zatrudnienie dyplomanta u zleceniodawcy po obronie pracy) i to, komu będzie przysługiwać. Praca dyplomowa może powstać w ramach etatu, praktyki czy stażu u zamawiającego, a równie dobrze konsorcjum naukowo-przemysłowego.

Umowa może być podpisana tylko przez zamawiającego i autora pracy. Niemniej, o całej sprawie powinni przynajmniej wiedzieć promotor oraz władze uczelni, zwłaszcza, jeśli zamawiający podmiot ma szczególne wymagania – chce np. stale monitorować przebieg badań i pisania pracy, ustalić z góry zasady jej komercjalizacji czy zależy mu na zachowaniu w poufności udostępnionych danych (tajemnicy przedsiębiorstwa).

Coraz częściej prace dyplomowe powstają także w ramach zinstytucjonalizowanej współpracy nauki z biznesem. Czas pokaże, czy rozwinie się ona wskutek zmian, jakie proponuje MNISW, planując m.in. uregulowanie wprost możliwości pisania „doktoratów wdrożeniowych” przez doktoranta zatrudnionego w danej firmie.

***

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,411144,minister-nauki-przedstawil-plany-dotyczace-nauki-i-szkolnictwa-wyzszego.html, dostęp na 14.09.2016 r.

grafika autorstwa psphotography pochodzi z banku zdjęć Fotolia