Na początku lutego br. w tygodniku społeczno-politycznym „Wprost” opublikowany został materiał opisujący historię „znanej dziennikarki”, która rzekomo miała być molestowana przez „szefa zespołu bardzo popularnej stacji telewizyjnej”. „Wprost” nie ujawnił wówczas kogo dokładnie ma na myśli. Okładka kolejnego wydania tygodnika „Wprost” nie pozostawiła już wątpliwości – rzekomym „szefem zespołu” miał być redaktor naczelny „Faktów” (głównego programu informacyjnego stacji TVN) Kamil Durczok. 16 lutego br. jeden z najbardziej opiniotwórczych tygodników w Polsce opublikował tekst Kamil Durczok. Fakty po „Faktach”, a w nim sensacyjne informacje z prywatnego życia znanego dziennikarza m.in. o tym, jak w połowie stycznia br. Kamil Durczok został znaleziony przez policję w mieszkaniu znajomej, w którym były materiały pornograficzne, gadżety seksualne i biały proszek mogący być narkotykiem.

Wszystkich zainteresowanych treścią artykułu „Wprost” o mocno tabloidowym charakterze odsyłam tutaj lub tutaj. W tym tekście skupię się tylko i wyłącznie na prawnym aspekcie tekstu opublikowanego w lutowym wydaniu tygodnika. Jak daleko sięga prawo do wolności wypowiedzi? Czy „Wprost” naruszył prawo do prywatności znanego dziennikarza?  

Wolność wypowiedzi prasowej a prawo do prywatności osoby publicznej

Prawo do wolności wypowiedzi ma swoje źródło w art. 10 Konwencji  o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (zwanej potocznie Europejską Konwencją Praw Człowieka), która stanowi, że każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii oraz otrzymywania i przekazywania informacji:

Każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe (art. 10 EKPC)

Wolność wypowiedzi, niewątpliwie jeden z filarów społeczeństwa demokratycznego, nie ma jednak charakteru absolutnego. Jej ograniczenia wskazane są w ust. 2 wspomnianego artykułu:

Korzystanie z tych wolności, jako pociągające za sobą obowiązki i odpowiedzialność, może podlegać takim wymogom formalnym, warunkom, ograniczeniom i sankcjom, jakie są przewidziane przez ustawę i niezbędne w społeczeństwie demokratycznym (…) [m.in.] z uwagi na ochronę zdrowia i moralności, ochronę dobrego imienia i praw innych osób (…) (ust. 2 art. 10 EKPC).

Dobra osobiste człowieka a prawo do prywatności osoby publicznej

Europejska Konwencja Praw Człowieka gwarantuje każdemu człowiekowi – obok wolności wypowiedzi – także prawo do prywatności:

Każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego (…) (art. 8 EKPC)

Prawo do prywatności gwarantuje również art. 47 Konstytucji RP:

Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.

Prawo do prywatności zaliczane jest ponadto do dóbr osobistych człowieka. Otwarty katalog dóbr osobistych znajduje się w art. 23 kodeku cywilnego:

Dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek (…) pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach (art. 23 kodeksu cywilnego)

Prawo do prywatności to jedno z fundamentalnych praw człowieka. Wolność wypowiedzi to natomiast jedna z podstawowych zasad państwa demokratycznego. Problem pojawia się w sytuacji, gdy te dwa fundamentalne prawa – prawo do prywatności i prawo do wolności wypowiedzi – pozostają ze sobą w kolizji. Pojawia się wówczas pytanie, któremu z nich nadać pierwszeństwo?

Prawo do prywatności osoby publicznej a wolność wypowiedzi  – konflikt interesów

Regułą powinno być niewkraczanie mediów w sferę prywatności osób publicznych. Odstępstwo od tej reguły powinno dotyczyć tylko sytuacji, gdy nawiązanie do sfery prywatnej osoby publicznej ma bezpośredni związek z pełnionymi przez nią funkcjami zawodowymi lub publicznymi. Zarówno Europejski Trybunał Praw Człowieka, jak i Trybunał Sprawiedliwości UE konsekwentnie opowiadają się przeciwko naruszeniom przez media prawa do prywatności osób publicznych, zwłaszcza gdy publikowane treści nie mają bezpośredniego związku z pełnioną funkcją społeczną.

Niedopuszczalne  jest wkraczanie w sferę prywatną jednostki w celu wywołania sensacji poprawiającej czytelność danego tytułu prasowego.

Osoby publiczne korzystają z węższego zakresu prawa do prywatności niż osoby prywatne, o czym mówi wprost polskie prawo prasowe:

Nie wolno bez zgody osoby zainteresowanej publikować informacji oraz danych dotyczących prywatnej sfery życia, chyba że wiąże się to bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby (art. 14 ust. 6 prawa prasowego)

Prawo do prywatności a prowadzenie działalności publicznej

Prof. Ewa Nowińska definiuje osobę prowadzącą działalność publiczną jako osobę, która swoją aktywnością zawodową, społeczną, polityczną, artystyczną prowadzi w sferze, do której dostęp może mieć nieograniczona ilość osób. Działalnością publiczną może być nie tylko działalność polityczna, społeczna, samorządowa, ale również naukowa, artystyczna, sportowa lub charytatywna. Ciekawych przykładów dostarcza także samo orzecznictwo. Sąd Najwyższy w wyroku z czerwca 2003 r. uznał, że podjęcie przez osobę, będącą stroną w toczącym się postępowaniu sądowym „protestu głodowego przed wejściem do gmachu sądu, połączone z udzielaniem wywiadów na temat prywatnej sfery życia, które jest przedmiotem postępowania sądowego, jest równoznaczne z podjęciem działalności publicznej w rozumieniu art. 14 ust. 6 prawa prasowego” (wyrok SN z 27.06.2003 r. III CKN 266/00).

Dopuszczalny poziom ingerencji w życie prywatne takich osób publicznie znanych jak popularni dziennikarze, prawnicy, sportowcy czy artyści jest mniejszy niż w przypadku osób pełniących funkcje publiczne, o czym przypomniała Helsińska Fundacja Praw Człowieka:

Osoby publiczne nie są całkowicie pozbawione prawa do prywatności, a zasada „grubszej skóry” nie oznacza przyzwolenia na publikację wszelkich informacji z ich życia prywatnego, nawet jeśli są one prawdziwe. W dodatku dopuszczalny poziom ingerencji w życie prywatne takich osób publicznych jak dziennikarze, prawnicy, sportowcy czy artyści jest odpowiednio mniejszy niż w przypadku osób pełniących funkcje publiczne (oświadczenie Helsińskiej Fundacja Praw Człowieka w sprawie publikacji tygodnika „Wprost”)

Zdaniem Helsińskiej Fundacji Praw Człowiekapublikacja o charakterze sensacyjnym, pozbawiona odniesienia do spraw publicznych, przygotowana w oparciu o głęboko ingerujące w prywatność metody zdobywania informacji, nie podlega ochronie” (całość stanowiska HFPC znajdziesz tutaj).

Osoby publicznie znane takie jak popularni dziennikarze, sportowcy czy artyści mają zagwarantowany taki sam poziom ochrony jak osoby prywatne. W przypadku osób publicznie znanych, które nie pełnią jednak funkcji publicznych, interes publiczny nie wymaga kontroli społecznej, o której mówi art. 1 prawa prasowego:

Prasa (…) korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. (art. 1 prawa prasowego)

Warto raz jeszcze podkreślić, że wolność wypowiedzi nie ma charakteru absolutnego. Osoby publiczne (zarówno wykonujące funkcje publiczne, jak i te, które tych funkcji nie wykonują) posiadają prawo do prywatności.

Czy tygodnik „Wprost” naruszył prawo do prywatności znanego dziennikarza? Wiele wskazuje na to, że tak. Czy naruszył również jego dobre imię? O tym przekonamy się niebawem.

AKTUALIZACJA: Były szef „Faktów” TVN pozwał 2 kwietnia br. spółkę AWR „Wprost”, byłego redaktora naczelnego „Wprost” Sylwestra Latkowskiego oraz autorów tekstu „Kamil Durczok. Fakty po Faktach””: Sylwestra Latkowskiego, Michała Majewskiego i Olgę Wasilewską. Kamil Durczok domaga się przeprosin od wydawcy, redaktora naczelnego oraz oddzielnie od pozwanych dziennikarzy. Roszczenie finansowe zawarte w pozwie wynosi 7 mln zł. Kwota odszkodowania jest dochodzona solidarnie od wszystkich pozwanych.

***

Fot.: zdjęcie pochodzi z banku zdjęć Fotolia