„Przeklął w internetowym komentarzu, dostał wezwanie od straży miejskiej”, „8 lat za komentarz w internecie – to się dzieje w Polsce”. Tego typu tytuły internetowych artykułów wciąż wywołują oburzenie i zdziwienie, a nie powinny. Odpowiedzialność karna za opublikowanie w sieci obraźliwego komentarza, wpisu nawołującego do nienawiści rasowej lub zamieszczenie nieprzyzwoitego słowa wynika wprost z przepisów prawa karnego a fakt, że obraźliwy komentarz lub niecenzuralne słowo zostało zamieszczone w sieci nie ma tutaj żadnego znaczenia (a z pewnością nie jest powodem to tego, aby czuć się bezkarnym). 

Czy internet to przestrzeń publiczna?

Co do tego, że internet to przestrzeń publiczna nie ma żadnych wątpliwości Sąd Najwyższy, który w wyroku z 17 kwietnia 2018 r. (sygn. IV KK 296/17) uznał, że internet jest miejscem publicznymDlaczego Sąd Najwyższy w ogóle musiał rozpatrywać tę (wydawałoby się oczywistą) kwestię?

W 2016 r. stowarzyszenie „Duma i Nowoczesność” opublikowało na swojej stronie internetowej serię obrazków z nieprzyzwoitymi i obraźliwymi napisami stylizowanymi na znaki zakazu (np. zakaz pedałowania). Liderowi stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność” przedstawiono zarzut umieszczania w miejscu publicznym nieprzyzwoitych treści, tj. naruszenie art. 141 kodeksu wykroczeń:

Art. 141. Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych,podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1 500 złotych albo karze nagany.

Rozpatrujący sprawę Sąd Rejonowy w kwietniu 2017 r. uznał, że rysunki przez część odbiorców mogą zostać uznane za nieprzyzwoite, ale umieszczenie ich w internecie nie wypełnia znamion wykroczenia – umieszczenia w miejscu publicznym – i umorzył postępowanie.

RPO: Internet nie jest jedynie zapisem danych w komputerach

Z taką decyzją Sądu Rejonowego nie zgodził się Rzecznik Praw Obywatelskich, który wniósł kasację na niekorzyść lidera stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność”, w której wskazał, że sąd I instancji błędnie przyjął, iż internet nie jest miejscem publicznym, w efekcie czego niezasadnie umorzył postępowanie.

„Wbrew przekonaniu wyrażonemu przez sąd rejonowy, internet nie jest jedynie zapisem danych w komputerach, lecz stanowi on ogólnoświatową sieć, system” uzasadniał kasację dr Adam Bodnar.

Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który – idąc z duchem czasu – uznał, że “argumenty, na które powoływał się Sąd Rejonowy umarzając postępowanie są anachroniczne i nie zostały uzasadnione w sposób rzetelny”. Sąd dodał, że treści publikowane w internecie, choć fizycznie rzeczywiście znajdują się na dyskach twardych, to jednak tworzą „pewną przestrzeń”, a jeśli są dostępne na stronie internetowej, na którą każdy, bez ograniczeń może wejść, to tym samym przestrzeń taką należy uznać za miejsce publiczne.

Sąd Najwyższy podzielił więc pogląd Rzecznika Praw Obywatelskich i uznał, że internet jest miejscem publicznym w rozumieniu art. 141 k.w. W konsekwencji uchylił zaskarżone przez Rzecznika orzeczenie i przekazał sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji.

Czy każda strona internetowa to przestrzeń publiczna?

Czy to oznacza, że każda strona internetowa, np. publicznie dostępny blog z osobistymi zapiskami jego autora to przestrzeń publiczna? Tak, jeśli dostęp do niej jest nieograniczony, a publikowane na niej treści są dostępne dla każdego bez ograniczeń. Podobnie, za opublikowane w przestrzeni publicznej mogą być uważane publicznie dostępne posty na Facebooku, z którymi może zapoznać się każdy internauta, w tym nawet osoba, która nie jest zarejestrowanym użytkownikiem portalu społecznościowego.

Zdaniem Sądu Najwyższego wątpliwość co do tego, czy mówimy o przestrzeni publicznej, możemy mieć jedynie w sytuacji, gdy „dostęp do niektórych treści wymaga na przykład zalogowania się”.  

Internet = (prawie zawsze) przestrzeń publiczna 

Zatem zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego miejsce publiczne jest miejscem dostępnym dla nieokreślonej liczby osób, a zatem może być nim także internet:

“w przypadku wykorzystania Internetu do umieszczenia w nim nieprzyzwoitego ogłoszenia, napisów lub rysunków albo używania za jego pośrednictwem słów nieprzyzwoitych, miejscem publicznym w rozumieniu art. 141 KW są serwisy www. takie jak: portale informacyjne, portale korporacyjne, z tym że w przestrzeni dla potencjalnych klientów, otwarte fora dyskusyjne, blogi, vlogi (tzw. videoblogi), do których dostęp nie jest limitowany, a zatem nie zabezpieczony loginem i hasłem, ograniczającymi możliwość uzyskania dostępu do wyodrębnionej przestrzeni internetowej dla internautów przez właściciela serwisu.

A co z faktem, że serwery większości portali społecznościowych (w tym najbardziej popularnego Facebooka) są zamieszczone poza granicami naszego kraju? Czy polski internauta zamieszczający obraźliwy komentarz lub niecenzuralne słowo pod publicznie dostępnym postem na Facebooku nie powinien przypadkiem podlegać kognicji innego kraju, np. tego, w którym znajduje się serwer serwisu społecznościowego? I na to pytanie odpowiedział Sąd Najwyższy w wyroku z 17 kwietnia 2018 r.:

„w kontekście pojęcia miejsce publiczne odnoszącego się do przestrzeni wirtualnej nie jest istotne gdzie fizycznie znajduje się serwer sprzętowy, na którym udostępniany jest serwis internetowy.”

Wyrok Sądu Najwyższego nie powinien dziwić tym bardziej, że – jak pokazują statystyki – zdecydowania większość polskich internautów od lat uważa internet za przestrzeń publiczną. Z przygotowanego już w 2013 r. raportu Związku Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska wynika, że jedynie 2% polskich internautów uważa, że sieć jest przestrzenią prywatną. Pozostali internauci mają świadomość, że internet jest przestrzenią publiczną. 

O odpowiedzialności za niewybredne komentarze w radiowej Czwórce

O przeklinaniu oraz używaniu niecenzuralnych słów w internecie i o konsekwencjach prawnych takiego zachowania rozmawiałam dziś z Mateuszem Kulikiem w radiowej Czwórce w audycji TOP – Trochę Optymizmu Popołudniu. Rozmowy możecie posłuchać na stronie internetowej audycji TOP pod tym linkiem.

***

Photo by rawpixel on Unsplash