Już za kilka dni upłynie termin na zarejestrowanie telefonicznych kart pre-paid. Ostrzegają o tym serwisy informacyjne, operatorzy telekomunikacyjni (jak zawsze w sposób wybuchowy – poprzez promocję swoich usług i loterie) a nawet banki, które ostrzegają, że bez rejestracji nie będzie możliwe korzystanie z kodów jednorazowych przesyłanych wiadomościami SMS. Problem dotyczy większości użytkowników kart przedpłaconych w Polsce. Może dotyczyć także Was jako przedsiębiorców i Waszych klientów. Czy wszyscy zdajemy sobie sprawę, że przyczyną tego obowiązku jest dbałość o nasze bezpieczeństwo? Taki był przecież główny argument za przyjęciem ustawy o działaniach antyterrorystycznych.

Obowiązek rejestracji karty prepaid – Co może się stać po 1 lutego?

Zgodnie z art. 60 ustawy o działaniach antyterrorystycznych osoby, które kupiły karty przed 25 lipca (data wejścia w życie ustawy), muszą podać swojemu operatorowi następujące dane i potwierdzić ich prawdziwość:

  • Dla osób fizycznych – imię i nazwisko oraz numer PESEL, numer dokumentu tożsamości, paszportu albo karty pobytu.
  • Dla innych podmiotów – nazwę i numer REGON, NIP lub numer KRS czy CEIDG.

Jeżeli ktoś nie wykona powyższych czynności do 1 lutego, może się spodziewać wyłączenia numeru. Tylko do końca nie wiadomo kiedy… Tego już w przepisach ustawy nie sprecyzowano. Teoretycznie może to się stać już w nocy z przyszłej środy na czwartek. Na szczęście, jak wskazano w artykule Rejestracja kart SIM: Telekomy rzucają koła ratunkowe spóźnialskim, część operatorów moment ostatecznego wyłączenia numerów przesunęła trochę w czasie. Możemy wtedy spodziewać się wskazanego w tytule artykułu komunikatu, kiedy do kogoś dzwonimy. W ‘lepszej’ sytuacji są osoby, które nabyły karty SIM po 25 lipca, gdyż musiały podać takie dane przy okazji dokonania zakupu.

W ten sposób wszystkie numery telefonów komórkowych w Polsce powinny być przypisane do jego użytkownika. Wiedzę o tym mają operatorzy, a za ich pośrednictwem także służby państwowe, kiedy prowadzą postępowania. Jednocześnie Orange planuje w tym roku zlikwidować wszystkie pozostałe w użyciu automaty telefoniczne… z uwagi na niski poziom ich użycia. Ponoć prawie nikt z nich nie korzysta. Ciekawostki z historii ich używania możecie znaleźć w artykule pt.: Co nam zrobiły automaty i dlaczego je likwidujemy?

Obowiązek rejestracji karty prepaid – definitywny koniec anonimowości?

Taki właśnie cel przyświecał twórcom powyższej regulacji. Miało to ułatwić identyfikowanie uczestników rozmów i przeciwdziałanie wykorzystaniu telefonów w atakach terrorystycznych i poważnych przestępstwach. Tylko że obiekcje zgłaszane przez część ekspertów jeszcze w toku prac legislacyjnych sprawdziły się. Wkrótce po 25 lipca pojawiło się wiele ofert sprzedaży już zarejestrowanych kart. Można je znaleźć na każdym serwisie aukcyjnym. Stało się tak, gdyż przepisami ustawy nie zobowiązano użytkowników do informowania operatora o sprzedaży karty. Zresztą, byłyby to prawdopodobnie martwe przepisy. Dzięki temu osoby, które chcą pozostać anonimowe, mogą nadal takimi być. Handel kartami pre-paid nie jest przecież zakazany. Dane wszystkich pozostałych są ujęte w rejestrze użytkowników co najmniej jednego operatora telekomunikacyjnego, czy nam się to podoba czy nie.

Na ciekawy aspekt tego obowiązku zwróciła, pośród innych kwestii, Fundacja Panoptykon w artykule pt.: 10 pytań o obowiązkową rejestrację kart prepaid. Otóż obowiązek rejestracji dotyczy wszystkich kart, niezależnie od ich przeznaczenia. Zgodnie z komunikatem Urzędu Komunikacji Elektronicznej obejmuje to także te zainstalowane w windach i automatach sprzedających napoje i słodycze. Panoptykon słusznie zastanawia się, jak takie karty mogą zagrażać bezpieczeństwu publicznemu…

Pokazuje to, że w toku szybkich prac legislacyjnych nie zwrócono uwagi na wszystkie aspekty i nie skonsultowano się z szerokim spektrum podmiotów korzystających z kart pre-paid.

Albo nie chciano tego zrobić mając na uwadze interesy organów bezpieczeństwa państwa, które z każdym dniem mają dostęp do coraz szerszego katalogu danych o obywatelach, ujętego w rejestrach publicznych i prywatnych. Jedna z ostatnich zmian w tym zakresie (tak, było ich więcej) miała miejsce w ubiegłym roku, o czym możecie przeczytać w artykule Ustawa inwigilacyjna – nie tylko ściany mają uszy. Jednocześnie te same służby mogą sięgać bez uprzedniej kontroli sądów do danych o obywatelach i nie chcą ujawniać organizacjom społecznym informacji o skali wykorzystania danych telekomunikacyjnych w ramach przewidzianych prawem procedur, np. o dostępie do informacji publicznych. Stawia to pod znakiem zapytania efektywność kontroli obywateli i państwa nad działaniami służb.

Co dalej z dostępem służb do danych telekomunikacyjnych Polaków?

Niedawno kwestia dostępu służb do danych telekomunikacyjnych ponownie była przedmiotem oceny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zachęcam Was do przeczytania mojego kolejnego wpisu, który będzie dotyczył właśnie tego tematu. Wyrok może mieć wpływ na przepisy Prawa telekomunikacyjnego regulujące obowiązek retencji danych telekomunikacyjnych, o której mogliście już przeczytać na łamach naszego serwisu.

***

grafika autorstwa Łukasz Szczepański pochodzi z banku zdjęć Fotolia