Oskarżenia o plagiat padają zarówno pod adresem renomowanych domów mody, jak i wybitnych projektantów. Jednak tytuł rekordzistów w tej dziedzinie należy niewątpliwie do wielkich sieci odzieżowych, które, jak głoszą nieoficjalne źródła, posiadają specjalne budżety na pokrycie ewentualnych kosztów odszkodowań. Kompromitujące zarzuty nie zniechęcają jednak klientów sieciówek. W ogłoszonym w czerwcu 2016 roku rankingu BrandZ najcenniejszych marek odzieżowych na podium znalazły się takie sieci jak Zara czy H&M. 

Niezależni projektanci kontra sieciówki

Wszystko zaczęło się od Tuesday Bassen, artystki z Los Angeles, która jako pierwsza wystąpiła przeciwko grupie Inditex. Młoda ilustratorka oskarżyła markę o nieuprawnione wykorzystanie jej prac w projektach sygnowanych logiem Zary. Dodatkowe oburzenie artystki wywołała reakcja właścicieli Zary, którzy wskazali, że prace artystki są zbyt proste i ochrona prawa autorskiego im nie przysługuje. Całą sytuację Bassen opisała na swoim profilu na jednym z portali społecznościowym. Wpis wywołał prawdziwą burzę (o sprawie pisaliśmy w Lex-express #14).

Po ujawnieniu sprawy Tuesday Bassen, przyjaciel artystki Adam J. Kurtz postanowił wypowiedzieć wojnę sieciówce. Stworzył specjalną stronę shoparttheft.com, na której publikuje bezprawnie wykorzystane pracę niezależnych artystów wraz z linkiem do sklepów marki Inditex. Po zbadaniu przez Kurtza sytuacji na rynku okazało się, że skala problemu jest ogromna. Główne naruszenia dotyczą wzorów naszywek i przypinek. Sam Kurtz pisze, że ma nadzieje, że pokazując jak bezczelne są kradzieże Inditexu i jak duża jest skala naruszeń, wymusi na sieciówce przeprosiny i zawarcie porozumienia.

Po nagłośnieniu sprawy, przedstawiciele marki Zara zmienili nieco swoje stanowisko wobec oskarżenia o plagiat wysuniętego przez Tuesday Bassen. W oświadczeniu napisali m.in., że Grupa Inditex szanuje prawa artystów oraz, że wszelkie tego typu oskarżenia traktuje bardzo poważnie. Zapowiedzieli również przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego w sprawie i rozwiązanie konfliktu z Bassen. Podobne działania mają zostać przeprowadzone w przypadku naruszenia praw autorskich innych artystów.

Moc portali społecznościowych

Niezależni artyści w starciu z wielkim koncernami modowymi mają zazwyczaj niewielkie szanse na wygranie. Jednak jak pokazuje choćby przykład Bassen i Kurtza, aktualnie największa siła tkwi w portalach społecznościowych. Publikacja i nagłośnienie sprawy w Internecie przynosi niezwykły rozgłos i wywołuję szybką reakcję sieciówek. Podobnie było w przypadku projektantki Camillli Lundsten, która o plagiat oskarżyła szwedzki koncern H&M. Początkowo marka nie była skłonna do rozmów z artystką, dopiero po publikacji na Instagramie jej prac i porównaniu ich do projektów sprzedawanych przez H&M, Lundsten została potraktowana poważnie. H&M przeprosiło projektantkę i wycofało ze sprzedaży wskazane produkty.

Nie tylko oskarżenia o plagiat

Ostatnio spore oburzenie wśród klientów wywołała również nowa kampania Zary, promująca linię dżinsów dla kobiet. Hasło kampanii „Love your curves” („Pokochaj swoje kształty”), choć brzmiące bardzo dobrze, nijak miało się jednak do sylwetki modelek umieszczonych na zdjęciu. W kampanii promującej linię dżinsów wzięły udział bardzo szczupłe modelki, wręcz całkowicie pozbawione kobiecych „krągłości”. W social mediach wywołało to prawdziwe oburzenie. I tym razem wszystko zaczęło się od wpisu na portalu społecznościowym irlandzkiej dziennikarki Muireann O’Connell.

Fenomen sieciówek

Pomimo tak licznych oskarżeń o naruszenie praw autorskich czy zarzutów o nieuczciwość, sieciówki takie jak Zara czy H&M, wciąż pozostają w czołówce najcenniejszych marek odzieżowych z najwyższymi wynikami sprzedaży. W branży modowej wskazuje się, że nikt tak szybko nie reaguje na modowe trendy z wybiegów jak Zara. A nic tak nie przyciąga klientów jak projekty największych domów mody w cenie o połowę niższej. Tak wypracowany koncept Inditexu sprawdził się w 100 procentach – szybka reakcja na modowe trendy i dużo niższe ceny spowodowały, że hiszpański koncern stał się liderem w fast fashion.

Plagiatowe wpadki sieciówek

Oskarżenia o plagiat? Inditex bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że kopiuje prace innych artystów. Jednak już nie raz wygrał z wielkimi domami mody. Tak było w przypadku choćby sporu z Christianem Louboutinem o czerwoną podeszwę. Po długiej batalii sąd przyznał racje sieciówce, wskazując, że klient nie mógł pomylić ze sobą produktów Louboutina i Zary. W branży modowej mówi się nawet, że projektanci Zary to raczej kopiarki niż artyści, dlatego też często ich nazwiska pozostają anonimowe.

W branży modowej dość trudno udowodnić, czy dane naruszenie stanowi jedynie inspirację, która zgodnie z prawem polskim jest dozwolona, czy już opracowanie, potocznie zwane plagiatem. Ostatecznie niewiele spraw kończy się przed sądem. O tym jak cienka granica dzieli plagiat i inspirację w projektach modowych pisałam w artykule Inspiracja a plagiat: modowa walka o prawa autorskie.

Czy działania artystów przyniosą oczekiwany skutek? Model działania sieciówek na pewno nie ulegnie zmianie, jednak nagłośnienie sprawy w social mediach może skłonić modowe marki do większej ostrożności i rozwagi w korzystaniu z cudzej twórczości.

***

fot.: Clem Onojeghuo