Czy można połączyć pracę z pasją pomimo „trudnego rynku”? Co decyduje o sukcesie startup’u? Czy nowe technologie to szansa dla tradycyjnych utworów czy ich przekleństwo? Jakich rad dla polskich autorów tekstu i ilustratorów książek udzieliłaby osoba, która o książkach wie wszystko? Swoją opinią podzieliła się ze mną Pani Izabela Sadowska, czyli CEO największego w Polsce opiniotwórczego serwisu książkowego Lubimyczytać.pl. Zapraszam do lektury!

Ewelina Rautszko: Co jakiś czas pojawiają się postulaty na temat konieczności wprowadzenia ustawy o jednolitej cenie książki. Jej głównym założeniem jest ustalenie ceny książki, która nie mogłaby ulec obniżeniu przez rok od jej wprowadzenia. Zwolennicy tego projektu argumentują, że w ten sposób ulegnie polepszeniu stan czytelnictwa w Polsce, wydawcy będą mieli bogatszą ofertę wydawniczą, a wojny cenowe prowadzone przez duże sieci marketowe z małymi, niezależnymi księgarniami przestaną mieć miejsce. Czy w Pani ocenie rynek książki rzeczywiście potrzebuje regulacji?

Izabela Sadowska: Ustawa o książce i jej postulaty dzielą przedstawicieli branży książki oraz czytelników. Na łamach serwisu przeprowadziliśmy ankietę dotyczącą zasadności wprowadzania ustawy. Jej wyniki przesłaliśmy do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bo warto słuchać głosu czytelników, zarówno tych za ustawą, jak i jej przeciwnych (tutaj można poznać jej wyniki). Aby wypracować dobre regulacje złych rynkowych praktyk (jeżeli to w ogóle jest możliwe), od początku w prace nad projektem ustawy powinny być zaangażowane wszystkie zainteresowane strony. Rynek książki w dzisiejszych czasach to nie tylko tradycyjne książki papierowe, biblioteki, księgarnie stacjonarne i targi książki. To także nowe technologie: księgarnie internetowe, e-booki, audiobooki, aplikacje mobilne i serwisy społecznościowe. Tylko zderzając ze sobą te światy i biorąc pod uwagę rozwijającą się w zawrotnym tempie technologię, można określać pewne standardy, które rynek i tak zweryfikuje.

ER: Stworzyła Pani jedyny w swoim rodzaju serwis internetowy dla miłośników książek, łącząc walory tradycyjnej książki i nowych technologii. Czy uważa Pani, że nowe technologie stanowią zagrożenie dla twórców i wydawców książek, czy są raczej nowym, pełnym potencjału kanałem dystrybucji?

Izabela Sadowska: Technologia to nasza rzeczywistość. Możemy rozważać szanse i zagrożenia, które za sobą niesie jej rozwój, ale nie jesteśmy już w stanie jej pomijać. Na pewno rynek książki się zmienia, tak jak zmienia się każda branża, a wykorzystanie technologii daje nam mnóstwo nowych możliwości, które można wykorzystywać na różnych poziomach – dystrybucji, reklamy, formatów książek. Proste przykłady – wykorzystywanie przez autorów social mediów do bezpośrednich kontaktów z czytelnikami, używanie aplikacji mobilnych Lubimyczytać.pl, aby przeczytać opinie innych i porównać ceny książek, czy odchodzenie wydawców od reklam książek w mediach tradycyjnych na rzecz potężnego rynku reklamy internetowej. Skoro nie możemy czegoś zatrzymać, musimy się w tym odnaleźć, a jeszcze lepiej jak próbujemy wyprzedzić obowiązujące trendy i wprowadzać nowe.

ER: Wydawałoby się, że w niedługim czasie rynek książki zdominują e-booki. Choć z roku na rok odnotowuje się wzrost przychodów w tej kategorii produktów, to nie jest on aż tak spektakularny. Wpływ na to ma z pewnością zróżnicowanie na gruncie podatkowym książki tradycyjnej i elektronicznej. Do książki tradycyjnej stosuje się 5 % VAT, a elektronicznej 23 %. Postuluje się ich ujednolicenie, co zapewne miałoby bezpośredni wpływ na zmniejszenie ceny książek elektronicznych. Czy uważa Pani, że w takich okolicznościach książka papierowa zostałaby wyparta przez książki elektroniczne?

Izabela Sadowska: Rozwój rynku e-booków oscyluje na poziomie 2-4% wartości rynku książki. Zmniejszenie stawki podatku VAT może wpłynąć na zwiększenie jego wartości o kolejne kilka procent i na pewno jest to łakomy kąsek dla obecnych księgarń sprzedających e-booki. Jednak nie jest to zagrożenie dla książek papierowych, dla których zdecydowanie bardziej niebezpieczne jest jakieś nagłe tąpnięcie i ogólny spadek statystyk czytelnictwa. Książka jest rozrywką tak jak film czy teatr, jest wypełniaczem naszego czasu, nie jest produktem pierwszej potrzeby i w momentach kryzysu najłatwiej z takiego dobra zrezygnować. Dlatego dopóki mamy dosyć stabilną gospodarkę i ludzie chcą korzystać z dóbr kultury, nie musimy się martwić o kondycję książki papierowej, a jedynie dbać o poziom czytelnictwa. A poza tym, moim zdaniem, format książek nie ma znaczenia, ważne, żebyśmy je czytali, a nawet słuchali (audiobooki).

ER: Często mówi się, że Polacy nie czytają książek. Pomimo tego zdecydowała się Pani na prowadzenie biznesu bezpośrednio związanego z branżą wydawniczą, odnosząc przy tym duży sukces. Co według Pani oceny o nim zdecydowało? Czy w podjęciu decyzji  o prowadzeniu z sukcesem firmy bardziej niż wybór samej branży, liczy się kontekst jej wykorzystania?

Izabela Sadowska: Tutaj nie potrafię jednoznacznie wskazać przyczyny. Sukces Lubimyczytać.pl jest składową wielu czynników: pasji, intensywnej pracy, byciu w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu, zaangażowania, a przede wszystkim wyczucia rynku, doświadczenia w branży książki, na rynku reklam internetowych, w obcowaniu z technologią. I odnoszę te cechy do całego zespołu, który tworzy serwis. Dla mnie wybór branży był kluczowy, bo lubię wiązać pracę z pasją. Gdyby „lubimy czytać” nazywało się „lubimy gotować” lub „lubimy grać w piłkę nożną”, podejrzewam, że nie sprawiałoby mi wielkiej przyjemności zarządzanie danym projektem. Chociaż może też coś by z tego wyszło. Czyli przede wszystkim – doskonała znajomość branży, w której się działa, trochę szczęścia oraz intuicji.

ER: Jaką radę biznesową dałaby Pani młodym twórcom – ilustratorom, grafikom i autorom tekstu, którzy opracowują książki dla nowoczesnego czytelnika?

Izabela Sadowska: Jest słowo klucz, które powinno przyświecać dzisiaj wszystkim twórcom działającym na rynku książki – multiformat. Ilustratorzy i graficy powinni myśleć o tym, że okładki wyglądają inaczej na półkach księgarń, inaczej na małym wyświetlaczu monitora i na dużym ekranie stacjonarnego komputera, a dodatkowo na czytnikach są monochromatyczne. Jeżeli chodzi o twórców, to może warto pomyśleć o formacie tak intensywnie obecnie konsumowanych seriali. Pisanie powieści, którą można szybko nagrać w formacie audio lub przeczytać w odcinkach? Ciężko znaleźć złoty środek i na pewno autorzy to wiedzą. Nowoczesny czytelnik jest rozproszony, multitaskingowy, szybko się nudzi. Nie traktuje literatury i książek jako przekaźnika wartości moralnych i uniwersalnych, a jako dobrą rozrywkę. Dla niego książka musi wygrywać atrakcyjnością z przekazem telewizyjnym, w przeciwnym razie obejrzy dobry serial. To czytelnik nowoczesny, ale pamiętajmy, że tradycyjnych miłośników literatury pozostało jeszcze trochę, więc to zależy od twórców, do kogo adresują swoje książki.

ER: Książki – jak sama Pani podkreśliła – to przede wszystkim pasja, którą udało się połączyć z pracą. Zapytam więc o Pani osobiste doświadczenia czytelnicze 🙂 Czy jest książka, która tak Panią zainteresowała, że nie mogła jej odłożyć i przez to nie spała całą noc?

Izabela Sadowska: Równie mocno co czytać, lubię spać, więc staram się znaleźć dla tych dwóch czynności odpowiedni balans. Ostatnio został on zachwiany na rzecz książki „Jak zawsze” Zygmunta Miłoszewskiego, którą mogę z czystym sumieniem polecić.

ER: A czy istnieje publikacja książkowa, której zakończenie szczególnie chciałaby Pani zmienić?

Izabela Sadowska: Nie wiem czy to z racji wykonywanej pracy, czy liczby czytanych książek, często ich nie kończę, odkładam po około 30% i nie ciągnie mnie, aby poznać zakończenie. Szkoda czasu na literaturę, która mnie nie pochłania. Zatem czytam książki, które od początku intrygują, a ich zakończenia zwykle przyjmuję z pokorą.

ER: Jeśli miałaby Pani spotkać swojego ulubionego pisarza, czy jest coś co chciałaby mu Pani powiedzieć/ przekazać?

Izabela Sadowska: Zachęcam do obejrzenia wywiadu, który przeprowadziłam w pociągu z Jo Nesbo (dostępny tutaj), tam pojawiają się różne pytania i padają bardzo interesujące odpowiedzi.

ER: Dziękuję za rozmowę.

***

Photo by Alfons Morales on Unsplash