Co ma GUCCI do GUCIA czyli o najgłośniejszych sporach modowych o znaki towarowe

Opublikowano

W świecie mody marka odgrywa niewątpliwie jedną z ważniejszych ról. Nie dziwi więc fakt, że największe domy mody próbują walczyć nawet z najmniejszą próbą podrobienia ich znaku. Certyfikat jakości, renoma czy synonim luksusu – to najczęściej powoływane przez nich argumenty w walce z mniejszymi graczami. Czy jednak spory zawsze są uzasadnione? Czy K może być N? A jabłko jest tylko jedno? Oceńcie sami.

Moda a prawo: GUCCI vs GUCIO

Właściciele polskiej firmy GUCIO na pewno na długo zapamiętają 2009 r. Właśnie w tym roku, ku ich wielkiemu zaskoczeniu, światowy dom mody GUCCI pozwał ich firmę, zaskarżając decyzję Urzędu Patentowego RP o udzieleniu prawa ochronnego na znak towarowy GUCIO. GUCCI wskazał, iż polski producent obuwia dziecięcego, posługując się tak zbliżoną nazwą może wprowadzać klientów w błąd. Co więcej naraża dom mody na obniżenie jego renomy i godzi w jego dobrą sławę. We wniosku marka GUCCI zaznaczyła, że produkty, wśród których znajduje się również obuwie dziecięce, stały się wręcz „certyfikatem jakości” oraz kojarzone są z najwyższym luksusem. Polski producent wskazał natomiast, że nazwa GUCIO jest zdrobnieniem od imienia Gustaw i jako taka funkcjonuje na polskim rynku od kilku lat i jednoznacznie jest kojarzona ze specjalnym obuwiem produkowanym dla dzieci.

Urząd Patentowy RP zdecydowanie opowiedział się za oddaleniem wniosku GUCCI. Urząd wskazał, że używanie obu znaków nie wprowadza klientów w błąd. Potwierdzenie tego twierdzenia stanowi m.in. wyszukiwarka Google, która jednoznacznie rozpoznaje markę GUCIO i pod nią wskazuje właśnie polskiego producenta. Ostatecznie sprawa znalazła swój finał w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie. Sąd wyrokiem z dnia 30 sierpnia 2010 r., sygn. akt VI SA/Wa 807/10 podtrzymał decyzję Urzędu Patentowego i również stwierdził, iż oba znaki nie są podobne i tym samym rejestracja nie narusza zasad współżycia społecznego. Co więcej Sąd przyznał, iż jak sam dom mody wskazał produkty marki GUCCI są towarami ekskluzywnymi, a nie skierowanymi do przeciętnego klienta, co tym bardziej zmniejsza ryzyko pomyłki.

Moda a prawo: GUCCI vs GUESS

Kolejny spór również z udziałem włoskiej marki GUCCI dotyczy litery G. Walkę o nią zawzięcie toczą już od dłuższego czasu wspominana marka GUCCI oraz amerykańska marka GUESS. Wszystko przez umieszczenie na produktach dom mody GUESS spornej literki G. GUCCI nie szczędząc czasu oskarżył amerykańską firmę o czyn nieuczciwej konkurencji oraz narażenie marki na straty. Włoski dom mody jednoznacznie stwierdził, że GUESS chce żerować na symbolu i wizerunku ich marki. Pozwy zostały wniesione w Nowym Jorku, Paryżu i Mediolanie.

O ile sąd w Nowym Jorku przychylił się do argumentacji GUCCI i zasądził odszkodowanie w wysokości 4,7 mln dolarów, to sądy mediolański i paryski odrzucili pozwy i oczyścili markę GUESS z zarzutów. Sąd w Mediolanie uznał, iż symbol literki G jest już znakiem powszechnym w przemyśle modowym. Natomiast sąd w Paryżu poszedł jeszcze dalej i unieważnił znak towarowy GUCCI, składający się z trzech liter G.

Moda a prawo: Karl kontra New Balance

Kolejny spór modowy o literę. Tym razem poszło jednak o dwie różne litery, ale o niemal identycznej czcionce, rozmiarze i kształcie. Firma New Balance zarzuciła dyrektorowi artystycznemu domu mody Chanel Karlowi Lagerfeldowi skopiowanie znaku towarowego w postaci charakterystycznego znaku „N” i użycie niemal identycznej litery K w tym samym miejscu na modelu obuwia sygnowanego nazwiskiem Lagerfelda. Jak podkreślała w pozwie firma New Balance, takie działania może prowadzać klientów w błąd, gdyż obuwie zaprojektowane przez Karla jest łudząco podobne do serii butów sportowych New Balance.

Najgłośniejsze spory o znaki towarowe: Nie tylko w modzie

Podobnych spraw dotyczących naruszenia znaku towarowego jest bardzo wiele. Prym w tej dziedzinie wiedzie firma Apple, która bardzo mocno strzeże swojego „jabłuszka”. Ostatnio amerykański gigant walczył z polską siecią e-sklepu Fresh24.pl. Chodzi o użycie jabłka w logo sklepu. Apple wskazywał, że klienci mogą być wprowadzanie w błąd i pomylić obie marki. Dodajmy jednak, że firmy mają zdecydowanie inny obszar działalności, a różnica między znakami jest dość wyraźna.

I na koniec jeden z moich faworytów, a mianowicie spór o… doniczkę. Ciekawy projekt pewnej kobiety, przedstawiający kota w formie doniczki został zaskarżony przez firmę Pokémon International. Jak twierdzili właściciele spółki, kształt doniczki łudząco przypominał ich pokemona Bulbasaura i tym samym narusza ich prawa własności intelektualnej. Oczywiście firma zgłosiła się do kobiety dopiero wtedy, gdy jej doniczka zaczęła cieszyć się popularnością w internetowych sklepach. Efekt? Projektantka musiała usunąć swój produkt ze sprzedaży.

***

Zobacz także: Kolekcje odzieżowe pod ochroną

Fot.: Zdjęcie pochodzi z banku zdjęć Fotolia

Czy wiesz, że Lookreatywni to nie tylko baza wiedzy?

Jesteśmy zaufanym partnerem, który nie tylko doradza i zabezpiecza klienta pod względem prawnym, ale również wspiera go biznesowo.