Ostatnie badania przeprowadzone przez OECD i EUIPO na temat ekonomicznych skutków handlu towarami podrabianymi i pirackimi wskazują, że łączna wartość podróbek na całym świecie kształtuje się na poziomie 461 miliardów dolarów. Podrabiane jest tak naprawdę wszystko – począwszy od dóbr luksusowych, poprzez kosmetyki i farmaceutyki, skończywszy na zabawkach dla dzieci.

Każdego roku branża odzieżowa traci około 28 miliardów dolarów z tytułu sprzedaży podrobionych towarów. Nic dziwnego, że to właśnie przemysł modowy – jako jedna z branż, która najmocniej odczuwa problem obrotu podróbkami – intensywnie próbuje walczyć z szarą strefą. Nie jest to jednak łatwa droga. Nie pomaga również prawo unijne – chociaż unijni legislatorzy już od dłuższego czasu intensywnie pracują nad kompleksowymi rozwiązaniami, na chwilę obecną mechanizmy ochronne wciąż nie zapewniają pełnej kontroli nad rynkiem. Producentom oryginalnych dóbr nie pozostaje więc nic innego jak walka z podróbkami na własną rękę…

Projektanci kontra podróbki – mechanizmy ochronne

Na pomoc producentom oryginalnych towarów w walce z bezprawnym rozprowadzaniem podróbek przychodzi prawo własności intelektualnej. Podmioty, którym przysługują prawa własności przemysłowej w postaci np. znaku towarowego czy wzoru przemysłowego mogą dochodzić swoich praw m.in. na podstawie ustawy Prawo własności przemysłowej. Zgodnie z art. 305 wspomnianej ustawy:

„kto, w celu wprowadzenia do obrotu, oznacza towary podrobionym znakiem towarowym, zarejestrowanym znakiem towarowym, którego nie ma prawa używać lub dokonuje obrotu towarami oznaczonymi takimi znakami, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.”

Wskazany przepis penalizuje jednak tylko niektóre zachowania związane z podrabianiem towarów. W zakresie przedmiotowym ustawa chroni tylko takie działania, które dotyczą nielegalnego oznaczania produktów traktowane jako czynność przygotowawcza lub przypadku, gdy tak oznaczone towary zostają wprowadzone do obrotu. Jednak przepis ten nie będzie chronił już czynności związanych z produkcją zastrzeżonych znaków towarowych (np. metki, naszywki)*. Co istotne, do zastosowania wskazanych regulacji wystarczy jednokrotne oznaczenie towaru podrobionymi znakami towarowymi. Penalizacji podlegać będzie także użycie choćby fragmentu czy danego elementu cudzego znaku towarowego.

Należy przy tym pamiętać, że na gruncie art. 305 PWP nie będzie miało przestępnego charakteru samo posiadanie takiego typu towaru. Podobnie jak zakup produktów oznaczonych nielegalnymi znakami towarowymi.

Uprawniony – w przypadku naruszenia jego prawa do znaku towarowego – może również skorzystać z ochrony przewidzianej na gruncie prawa autorskiego (art. 115) oraz ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (art. 23 i 24). Więcej o tym jak walczyć z podróbkami przeczytacie w artykule Wioletty Kulińskiej Jak chronić się przed podróbkami?.

Projektanci kontra podróbki – unijna walka

Komisja Europejska od kilku lat próbuje walczyć z podróbkami. W 2014 roku Komisja przyjęła Plan działania dotyczący naruszeń praw własności intelektualnej w UE oraz Strategię ochrony i egzekwowania praw własności intelektualnej w państwach trzecich. Głównym założeniem wskazanych dokumentów ma być tzw. zasada podążania śladem pieniędzy (follow the money). W ten sposób podmioty podrabiające towary mają zostać odcięte od źródeł dochodu.

Nie ulega jednak wątpliwości, że najwięcej podrobionych produktów pochodzi z państw trzecich. Badania przeprowadzone przez OECD i EUIPO pokazały, że towary importowane są w głównej mierze z Chin oraz Turcji. Natomiast główny kanał wysyłki stanowią paczki pocztowe.

Projektanci kontra podróbki – jak walczy branża fashion

Z powodu braku skutecznych uregulowań prawnych przeciwdziałania naruszeniom praw własności intelektualnej i handlu podrobionymi towarami najbardziej cierpią duże domy mody, które na własną rękę próbują walczyć z szarą strefą. Ostatnio głośno było o wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-494/15 Tommy Hilfiger Licensing LLC i in. przeciwko Delta Centre. Sprawa dotyczyła odpowiedzialności operatorów w walce z podróbkami. Producenci marki Tommy Hilfiger zwrócili się bowiem do właściciela hal targowych w Czechach o zaprzestanie naruszeń ich praw do znaków towarowych. Sprawa znalazła swój finał w Trybunale Sprawiedliwości UE, który wskazał, że tego typu operatorzy, a więc

właściciele galerii handlowych czy targowisk, obowiązani są do podjęcia działań mających na celu zaprzestanie naruszeń w zakresie użycia znaków towarowych przez podmioty handlujące na ich terenie.

Zdaniem Trybunału tego typu podmioty należy traktować jako ”pośredników” w rozumieniu unijnej dyrektywy w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej, a więc – tak jak w przypadku właścicieli portali aukcyjnych online – to od nich jako od właścicieli placów targowych wymagany jest pewien stopień aktywności w celu przeciwdziałania naruszeniom praw własności intelektualnej. W konsekwencji, jeśli tego typu podmioty nie podejmą odpowiednich kroków, odpowiedzialność za naruszenia prawa do znaków towarowych może ostatecznie spaść na nich.

Jeśli jednak problem podróbek nie zostanie rozwiązany w sposób kompleksowy, przyjmując w tym zakresie regulacje globalne, walka nigdy nie będzie miała końca, a projektantom – tak jak to zrobił Stefanno Gabbana – pozostanie tylko obnażanie tego typu bezprawnych działań w mediach społecznościowych…

Zrzut ekranu 2016-08-15 o 15.23.10
Zrzut ekranu 2016-08-15 o 15.23.36
Zrzut ekranu 2016-08-15 o 15.31.47
Zrzut ekranu 2016-08-15 o 15.32.05

***

Zobacz także: Jak chronić się przed podróbkami?

*por. J. Raglewski,Komentarz do art. 305 ustawy – Prawo własności przemysłowej, LEX/el. 2009

fot.: unsplash.com, https://www.instagram.com/stefanogabbana/