We wrześniu 2016 roku Komisja Europejska w ramach strategii jednolitego rynku cyfrowego, którego celem jest m.in. modernizacja prawa autorskiego, mająca na celu dostosowanie przepisów prawa do nieustannie postępującego rozwoju nowoczesnych technologii cyfrowych oraz uczynienie z Unii Europejskiej zintegrowanego cyfrowo obszaru gospodarczego, zaproponowała projekty czterech aktów prawnych.

Komisja Europejska dostrzegła, że rozwój technologii cyfrowych zmienia sposób, w jaki każdy z nas korzysta z różnego rodzaju utworów, a także że w związku z tym zmieniają się oczekiwania konsumentów. Chcemy mieć bowiem dostęp do filmów, książek i aplikacji mobilnych w każdym miejscu i czasie przez siebie wybranym. Stawiane przez konsumentów wymagania są przyczyną tworzenia nowych modeli działalności biznesowej. Zwrócono jednak uwagę, że rozwój technologii może mieć także negatywny wpływ na funkcjonowanie niektórych podmiotów, w tym m.in. wydawców prasowych, których publikacje są powielane często w sposób nieautoryzowany. W tym kontekście jednym z głównych założeń, które przyświecały twórcom przedstawionych projektów było zagwarantowanie bardziej sprawiedliwego i zrównoważonego rynku dla twórców, sektorów kreatywnych i prasy.

Istotne znaczenie dla wydawców prasowych, a także blogerów, autorów i wszystkich tych podmiotów, które kreatywnie wykorzystują potencjał nowych technologii w działalności biznesowej ma projekt dyrektywy w sprawie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. Zaproponowane przez Komisję Europejską rozwiązania nasuwają jednak wiele istotnych z praktycznego punktu widzenia pytań, w tym m.in.:

  • Czy wydawcy prasowi uzyskają prawa pokrewne do publikacji prasowych?
  • Czy blogerzy będą mogli linkować do treści należących do wydawców i w ten sposób z nich korzystać?
  • Czy monitoring mediów będzie jeszcze możliwy? Jaka jest opinia środowisk na zaproponowane zmiany w prawie autorskim?

Aby móc odpowiedzieć na powyższe pytania, w pierwszej kolejności należy uświadomić sobie, jaka jest przyczyna, treść oraz konsekwencje proponowanych zmian.  Zapraszam do lektury!

Nowe modele działalności biznesowej a prawa wydawców i konieczność zmian

Rozwój technologii cyfrowych istotnie wpłynął na działalność wydawniczą. Powszechną praktyką jest korzystanie z materiałów i publikacji prasowych bez zgody wydawcy. Powstaje coraz więcej podmiotów, których model działalności biznesowej polega na dostarczaniu treści udostępnionych przez wydawców czy to w tradycyjnej formie papierowej, czy elektronicznej. Przykładem tego typu działań jest tzw. press – clipping tj. dostarczanie odbiorcom na ich zamówienie artykułów prasowych odnoszących się do konkretnego zagadnienia, pojęcia lub zjawiska, zwanych potocznie monitorowaniem mediów. Zamawiający otrzymuje więc zamówione treści od podmiotu, który w rzeczywistości treści tych nie dostarcza, choć bezpośrednio na nich zarabia (zobacz także: Monitoring mediów a prawo autorskie). W konsekwencji pomija więc głównego dostawcę, który traci w ten sposób potencjalne korzyści finansowe. W takich okolicznościach nietrudno o spór.

Bezpośredni związek z tym zjawiskiem ma uregulowane w art. 29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych prawo cytatu. Choć ta forma dozwolonego użytku jest znana wielu podmiotom z branży kreatywnej, to nieustannie stanowi przyczynę konfliktów, także na salach sądowych. Wynika to przede wszystkim z tego, że prawo cytatu nie ma wprost określonego rozmiaru. Ustawa nie ustanawia jednoznacznej, np. wskazanej procentowo granicy pomiędzy cytowaniem, a bezprawnym wykorzystaniem treści chronionych prawem autorskim. Taką granicę wyznaczają jednak przesłanki, które prawo cytatu powinno spełniać, np. powinno wyjaśniać opisywane w utworze treści. Wydawcy prasowi nie od dziś próbują z tym procederem walczyć i to na różne sposoby. Na niektórych portalach internetowych można znaleźć informację (najczęściej podawaną w formie regulaminu), że dozwolone jest wykorzystanie w ramach prawa cytatu maksymalnie określonego procentu zamieszczonych na portalu treści, a ich przekroczenie wymaga uzyskania zezwolenia wydawcy, tj. nabycia licencji (zobacz także: Regulamin korzystania z artykułów prasowych i #11 słów a prawo przedruku). Rozwiązanie to jest kontrowersyjne o tyle, że ten sam „rozmiar cytatu” nie zawsze znajdzie uzasadnienie w utworze, w którym ma on zostać wykorzystany. Czasami więc zgodnym z prawem autorskim będzie wykorzystanie jedynie dwóch – trzech zdań danej publikacji, a niekiedy przytoczenie nawet całej strony danego artykułu. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że dany fragment może przekraczać wskazany w regulaminie dozwolony procent materiału prasowego i jednocześnie spełniać wymogi dozwolonego użytku. Wszystko zależy od okoliczności danej sprawy oraz tego, w jakim kontekście i z jakiego powodu cytat umieszczamy. Niemniej jednak problem istnieje, dlatego Komisja Europejska przedstawiła swój sposób na jego rozwiązanie.

Więcej praw dla wydawców prasowych – propozycja zmian Komisji Europejskiej

W dyrektywie przewidziano nowe prawo dotyczące wydawców publikacji prasowych[1], które ma im ułatwić udzielanie licencji na publikacje w internecie, odzyskiwanie inwestycji i egzekwowanie praw. Akt zakłada, że wydawcy prasowi zostaną uznani za podmiot, który jest uprawniony z tytułu autorskich praw majątkowych do publikacji prasowych w zakresie ich zwielokrotniania oraz udostępniania w internecie, niezależnie od autorskich praw majątkowych twórców publikacji. Oznacza to, że wydawca zostanie uznany za podmiot, który może dochodzić swoich praw przeciwko tym wszystkim, którzy bez jego zezwolenia korzystają z treści przez niego opublikowanych, chyba że korzystanie z tych utworów mieściło się w granicach dozwolonego użytku.

Ponadto w art. 11 projektu dyrektywy czytamy, iż

na prawa te (nowe prawo wydawców prasowych) nie można się powoływać przeciwko autorom i innym podmiotom praw, a w szczególności na ich podstawie nie można pozbawiać autorów i innych podmiotów praw ich prawa do eksploatacji swoich utworów i innych przedmiotów objętych ochroną niezależnie od publikacji prasowej, w skład której wchodzą te utwory lub przedmioty”.

Z powyższego wynika zatem – co należy podkreślić – że prawo to nie ograniczałoby jednak w żaden sposób praw autorskich samych autorów publikacji. Ponadto, projekt wskazuje, że państwa członkowskie mogą przewidzieć dla wydawców roszczenie (nazwanym w dyrektywie „roszczeniem o godziwą zapłatę”) o udział w rekompensacie za korzystanie z utworów (ich publikacji prasowych), które miało miejsce na podstawie wyjątku przewidzianego prawem. W rezultacie wydawcy mieliby zatem otrzymywać także przychody z tytułu tzw. opłaty reprograficznej. Jednocześnie projekt wskazuje, że czas trwania dodatkowych praw autorskich wydawców byłby ograniczony w czasie, tj. trwałby 20 lat i należałoby go liczyć od daty pierwszego udostępnienia publikacji prasowej.

Dodatkowe prawo wydawców – głosy za i przeciw

Propozycja przyznania wydawcom prasowym więcej praw ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Projekt popiera przede wszystkim środowisko wydawców prasowych, upatrując w nowych rozwiązaniach szansę na polepszenie swojej sytuacji biznesowej. W przesłanym do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego piśmie apelują o przyjęcie zmian zaproponowanych przez Komisję Europejską. W piśmie wskazują, iż są to zmiany dawno oczekiwane i konieczne. Do projektów wniesiono także kilka uwag, a dotyczyły one m.in. konieczności wydłużenia praw wydawców z 20 do 50 lub 70 lat, czy uznania, że rekompensata należy się zarówno za cyfrowe wykorzystanie publikacji prasowych, jak i publikacji w wersji drukowanej. Zwolennicy tego stanowiska argumentują również, że dodatkowe prawo powinno zostać przyznane także innym wydawcom, np. książkowym.[2] Środowisko wydawców prasowych odniosło się także do problematyki linkowania. Zdaniem tej grupy podmiotów powinno zostać także przesądzone, iż linkowanie do treści prasowych stanowi akt publicznego komunikowania i jeżeli odsyła do treści umieszczonych w sieci nielegalnie – stanowi naruszenie prawa. Jednocześnie w dołączonym do pisma manifeście wydawców prasowych wskazano, że postulaty te nie wpłyną na możliwość dzielenia się linkami na portalach społecznościowych, czy też w wiadomościach wysyłanych do przyjaciół i rodziny za pomocą aplikacji czy mailowo.”[3]

Ze stanowiskiem wydawców nie zgadza się wiele organizacji, które podnoszą, że propozycje Komisji Europejskiej są niepotrzebne, ponieważ na podstawie dotychczasowych przepisów ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych wydawcy mają możliwość podejmowania działań wobec osób naruszających ich prawa.[4] Ponadto dodatkowe prawa niepotrzebnie wzmocnią pozycję negocjacyjną wydawców. Wśród przeciwników unijnych rozwiązań wyrażona została także opinia, iż nowa regulacja to wręcz tzw. podatek od linków. Przekonują oni, że wydawcy będą żądać opłat licencyjnych nawet od najkrótszych fragmentów tekstu (np. linków), a właśnie na takich krótkich fragmentach opiera się funkcjonalność wyszukiwarek czy agregatory wiadomości gromadzące oraz udostępniające linki do artykułów wydawców. Będzie miało to zatem bezpośredni skutek na działalność licznych firm, których główne pole działalności gospodarczej znajduje się w Internecie.

Głos w dyskusji zabrały także środowiska startupowe. Ich zdaniem przyznanie praw pokrewnych wydawcom prasowym oznacza ograniczenie swobodnego dostępu do treści zawartych w Internecie (w tym m.in. przez ograniczenie możliwości linkowania), które wielokrotnie stanowią podstawę funkcjonowania startupów.[5]

Ponadto wśród podmiotów wyrażających swój pogląd  pojawiła się także wątpliwość, czy Komisja Europejska miała w ogóle prawo zaproponować regulację, która nie służy znoszeniu barier dla obrotu treściami na wspólnym rynku. Stanowiska podmiotów branży kreatywnej są zatem bardzo podzielone.

Dodatkowe prawo wydawców – konsekwencje zaproponowanych zmian przez Komisję Europejską

Niewątpliwie należy uznać, że propozycje zmian Komisji Europejskiej mogą zapewnić wydawcom prasowym lepszą niż dotychczas pozycję negocjacyjną i jeszcze większą ochronę prawną. Powinny też ułatwić dochodzenie roszczeń na drodze postępowania sądowego. Powstają jednak wątpliwości, czy wprowadzenie nowego prawa jest rzeczywiście niezbędne w kontekście środków ochrony prawnej, jakie zapewnia już sama ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wprowadzenie nowego prawa dla wydawców może znacznie ograniczyć działalność podmiotów zajmujących się monitorowaniem mediów, a przynajmniej spowodować zwiększenie kosztów ich działalności. Naturalnym biznesowo działaniem będzie bowiem żądanie przez wydawców opłat licencyjnych za korzystanie z ich materiałów prasowych. Nowe prawo wydawców nie ogranicza jednak form dozwolonego użytku. Przykładowo, publikując na blogu artykuł nadal będzie można posługiwać się prawem cytatu i w ten sposób uzasadnić odwołanie się do pewnych treści umieszczonych w Internecie przez innego twórcę – na przykład poprzez podlinkowanie do tego utworu. O tym jednak, w jakiej ostatecznie formule nowe przepisy zostaną wprowadzone do naszego prawa krajowego, ich ewentualnej zmianie i terminie wprowadzenia, będziemy informować na bieżąco.

***

[1] W dyrektywie zdefiniowano pojęcie „publikacji prasowych” jako utrwalenie zbioru utworów literackich o charakterze dziennikarskim, które może także obejmować inne utwory lub przedmioty objęte ochroną, i które stanowi odrębną całość w ramach periodycznej lub regularnie aktualizowanej pod jednym tytułem publikacji, takiej jak gazeta lub czasopismo o tematyce ogólnej lub specjalistycznej, w celu dostarczenia informacji dotyczących wiadomości lub innej tematyki i publikowane w dowolnym medium z inicjatywy dostawcy usług, na jego odpowiedzialność i pod jego kontrolą.

[2] Pismo Stowarzyszenia Kreatywna Polska z dnia 14.10.2016 r., s. 4., opublikowane na oficjalnej stronie internetowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego: www.prawoautorskie.gov.pl

[3] Pismo Izby Wydawców Prasy z dnia 13.10.2016 r., s. 12., opublikowane na oficjalnej stronie internetowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego: www.prawoautorskie.gov.pl

[4] Pismo Google Poland sp. z o.o. z dnia 15.12.2016 r., s. 3, opublikowane na oficjalnej stronie internetowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego: www.prawoautorskie.gov.pl

[5] Pismo Startup Poland z dnia 14.10.2016 r., s. 3-4, opublikowane na oficjalnej stronie internetowej Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego: www.prawoautorskie.gov.pl

fot.: Olu Etelu, CC0