Przedstawiamy Lex-express #3. Podsumowanie najważniejszych, najciekawszych i najaktualniejszych wydarzeń ze świata prawa, kultury i mediów. Sprawdź co ciekawego zdarzyło się w ostatnich dniach.

Serial z X-Menami

Świat mutantów odradza się za sprawą udanych ekranizacji Matthew Vaugha („X-Men: Pierwsza klasa”) i Bryana Singera („X-Men: Przeszłość, która nadejdzie”). Nastroje studia FOX – właściciela praw do filmowych adaptacji odmieńców – są na tyle dobre, że w Hollywood zaczęto już po cichu plotkować o serialu telewizyjnym bazującym na jednej z popularniejszych serii o X-Menach, zwanej „X-Factor”. Za produkcję serialu mieliby odpowiadać Evan Katz wraz z Manny Coto (odpowiedzialni za popularny cykl telewizyjny „24”), a obowiązek pisania scenariuszy przejęliby znani z „Star Treka” Patrick McKay oraz JD Payne. Jak się jednak niedawno okazało, FOX nadal negocjuje z Marvelem warunki realizacji wielosezonowego serialu z X-Menami i w tej sprawie komiksowa korporacja należąca do Disneya będzie miała ostatnie, decydujące słowo. Choć mutanci wywodzą się z Marvela i tam jest ich główna ostoja to FOX posiada pełną kontrolę nad filmowymi adaptacjami a interesy obydwu firm nie zawsze się pokrywają. Widać to po zachowaniu szefowej wytwórni filmowej Dany Walden, która już teraz oznajmiła że nie ma co liczyć na wspólne uniwersum świata Avengers i X-Men zarówno na małym, jak i na dużym ekranem. Starania wobec realizacji serialu z mutantami czynione są intensywnie, ale – jak mówi sama Walden – wypracowanie stosownej umowy to nadal pieśń dalekiej przyszłości. [Comics Alliance]

Ciąg dalszy sprawy Charlie Hebdo

Laurent Sourisseau, redaktor kontrowersyjnego periodyku „Charlie Hebdo”, obiecał już nigdy więcej nie „nabijać się” z muzułmanów. „Zrobiliśmy swoje. Obroniliśmy prawo do tworzenia karykatury”, powiedział Sourisseau niemieckiemu pismu „Stern”, by następnie stwierdzić: „Rysowaliśmy Proroka Mahometa dla obrony możliwości rysowania tego, co nam się żywnie podoba. Dziwne jest jednak to, że oczekuje się od nas wypróbowywania wolności słowa w sposób, w jaki nikt inny nie odważy się jej wykorzystać obecnie”. Podobnie Rénald Luzier, autor sławnej okładki “Je Suis Charlie”, nie jest zainteresowany rysowaniem proroka Mahometa w konwencji satyry. „Jestem zmęczony tym tematem, tak jak Sarkozym. Nie mam zamiaru robić tego przez całe życie”. O granicach legalnej satyry w kontekście sprawy Charlie Hebdo przeczytasz więcej w tym tekście Magdaleny Miernik. [DW, The Washington Post]

Ryzykowne kopiowanie z street artu

Znany z częstego inspirowania się cudzą twórczością dyrektor kreatywny domu mody Moschino Jeremy Scott kolejny raz musi odpierać zarzuty o plagiat. Tym razem Jeremy Scott „twórczo” zapożyczył do swoich projektów charakterystyczne elementy muralu stworzonego w Detroit oraz wykorzystał pseudonim streetartowego artysty bez wcześniejszych ustaleń. O ryzykownych pomysłach na inspiracje dla swoich projektów Jeremy’ego Scotta pisaliśmy już w tekstach „Moschino czy McDonlad’s?” oraz „Lalka Barbie inspiracją dla nowej kolekcji Moschino„. [The Fashion Law]

Katy-Perry-Jeremy-Scott_roevkkScott moschino sued

Disney vs. Chiny

YouTube zdjął ze swoich serwerów oficjalną piosenkę zimowych Igrzysk Olimpijskich, planowanych na rok 2022 w Pekinie. Nie byłoby w tym nic aż tak dziwnego (w końcu należy brak po uwagę różnice kulturowe) gdyby nie fakt, że powodem usunięcia wideoklipu i muzyki była szczególna krytyka użytkowników serwisu YouTube, którzy dopatrzyli się w utworze oficjalnego utworu Igrzysk plagiatu piosenki “Let it Go” – sztandarowej piosenki popularnej animacji Disney’a “Frozen”.  O tym jak poważne mogą być konsekwencje zbyt mocnego inspirowania się cudzą twórczością przekonali się Robin Thicke i Pharrell Williams, którzy słono zapłacili za wzorowanie się na twórczości Marvina Geya. W marcu 2015 roku ława przysięgłych sądu federalnego w Los Angeles stwierdziła, przebój „Blurred Lines” to plagiat piosenki Marvina Gaye „Got To Give It Up”, o czym więcej przeczytasz w tym tekście Ewy Fabian. [World Intellectual Property Review].

superman_lawsuit_splitSupertata zablokowany 

Tydzień bez pozwu ze strony DC Comics to najwidoczniej tydzień stracony. Niedawno firma pozwała przedsiębiorstwo świadczące usługi odzieżowe o nazwie Mad Engine, które wykorzystało znane na całym świecie logo Supermana do stworzenia bardzo podobnego emblematu na podkoszulki dla „super ojców”. Okazuje się, że w niektórych sytuacjach można legalnie (i bez pytania o zgodę uprawnionego) używać cudzego znaku towarowego. Jakie to sytuacje? Wyjaśniamy w tekście Wioletty Kulińskiej: „Kiedy można używać cudzego znaku towarowego?” [The Hollywood Reporter]

Czyste nośniki

Stowarzyszenie Autorów ZAiKS, Związek Producentów Audio-Video (ZPAV) oraz Stowarzyszenie Artystów Wykonawców Utworów Muzycznych i Słowno-Muzycznych (SAWP) połączyły  swoje siły i wspólnie rozpoczęły akcję „Czyste nośniki” (www.czystenosniki.pl).  Strona powstała po to, aby – jak czytamy na głównej stronie ZAiKS-u – pokazać, że opłata reprograficzna nie jest podatkiem od piractwa. Informuje, dlaczego opłata jest potrzebna, kto jest jej płatnikiem, do kogo trafiają środki, jak powstaje lista urządzeń objętych opłatą, kto reguluje kwestie prawne i jak wygląda system poboru opłat w innych krajach”. Czym jest opłata reprograficzna? Odpowiedź znajdziesz też w tekście Łukasza Łyczkowskiego dla Lookreatyywni.pl. [http://www.czystenosniki.pl/]

Chiny a gry konsolowe

Pod koniec lipca br. Chińska Republika Ludowa zniosła zakaz sprzedaży gier konsolowych, otwierając tym samym przemysł interaktywnej rozgrywki na pół miliarda ludzi nie mających wcześniej do czynienia z taką formą zabawy. Dla branży gier to iście przełomowa – wręcz historyczna- chwila, a dla prawników i socjologów intrygujący przykład powiązania świata restrykcji i przepisów oraz popkultury. Choć trudno w to uwierzyć, konsole i gry na Playstation czy Xboxa były zakazane w Chinach od 2000 roku. Przez długie lata żywe było w tym kraju przekonanie, że gry to zło i wpływają niekorzystnie na etap dojrzewania wśród nastolatków. Dopiero na początku 2015 roku władze Chińskie pozwoliły sprzedawać gry konsolowe jedynie na terenie Szanghaju. Trudno jednak mówić o korzystnym interesie dla takich korporacji jak Nintendo, Sony i Microsoft zważywszy na fakt, że każda konsola i gra musiała zostać przed wypuszczeniem na zamknięty rynek autoryzowana przez urzędników państwowych. Ktoś spyta – skoro tak było to jak Chińczycy grali przez ostatnie 15 lat? Skupiali się głównie na rozgrywce komputerowej i mobilnej. Konsole były dostępne jedynie na czarnym rynku a korzystanie z nich było samo w sobie niebezpieczne ze względu na obostrzenia prawne. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że w Chinach pielęgnowany jest rytuał grania w produkcje online za sprawą kafejek internetowych. Zajęcie to przybiera nierzadko ekstremalny wymiar jeśli zdamy sobie sprawę, ile osób umarło w Chinach z przemęczenia graniem World of Warcraft. Wiele ekspertów i osób tworzących opinię publiczną w Chinach obawia się, że śmierci wynikających z zbyt długiego grania w produkcje video będzie teraz znacznie, znacznie więcej. [Arcade Sushi, The Verge]

***

fot.: Katy Perry, Jeremy Scott Metropolitan Museum of Art’s Costume Institute Gala 2015, moschino.com